Coś się kończy, coś się zaczyna

stworzeni z wyobraźni

Rok szkolny 2016/2017 przeszedł już do historii. Jaki był? Co się udało, a nad czym muszę jeszcze popracować? Przede wszystkim jednak: jakie są plany na czas po wakacjach? Odpowiedź znajdziecie poniżej ?

Minione dziesięć miesięcy było dla mnie całkiem szalonym czasem. Prócz dobrze już sobie znanych wyzwań, postanowiłam podjąć wiele nowych i wiecie co? Nie żałuję. Nawet jeśli nie wszystko przebiegło zgodnie z planem.

Długo by wymieniać poszczególne działania, dość, że wspomnę o najważniejszych. W sferze projektów (którą odkryłam na szeroka skalę) zdecydowanym hitem stały się kości narracyjne. To za ich sprawą doszły do skutku trzy wspaniałe przedsięwzięcia. Mowa, rzecz jasna, o <Stworzonych z wyobraźni><Nie-stworzonych historiach> i <Wypracowaniach na cztery ręce>. Wszystkie miały podobną konstrukcję i przebieg, a jednak tak bardzo się różniły. Pierwszy skierowany był do gimnazjalistów. Dzieciaki z dziesięciu szkół w całej Polsce (w tym mojej) szlifowały warsztat pisarski, czyniąc wprawki do egzaminu państwowego. Zainteresowanie “Stworzonymi” wśród nauczycieli innych typów szkół było tak duże, że postanowiłam utworzyć osobne grupy i dla szkoły podstawowej i dla liceum. Warto było, o czym przekonacie się odwiedzając odpowiednie strony ?
Nie samymi projektami jednak człowiek żyje. Kiedy dobra energia jest odpowiednio zgromadzona, do głowy przychodzą rożne szalone pomysły. Tak zrodził się konkurs <Baśnie, naturalnie!>, nad którego pierwsza edycją miałam przyjemność pracować, wraz z koleżanką polonistką (za co serdecznie jej dziękuję). Obserwując poziom oraz liczbę nadesłanych prac wnioskuję, że czeka nas długa i świetlana przyszłość. Oby “Baśnie” okazały się równie prestiżowe, jak <Lektury w kadrze>, których szóstą już edycję miałam szansę organizować ostatnio.
Jest też, oczywiście, zwyczajna praca na zajęciach. I tu, z radością informuję, osiągnęliśmy całkiem zadowalające rezultaty. Okazało się, że akcja gamifikacja>, wprowadzona w klasie pierwszej gimnazjum, sprawdza się całkiem nieźle, a włączenie do niej elementów oceniania kształtującego tylko wzmocniło pożądany efekt. Do tego doskonałe wyniki trzecioklasistów gimnazjalnych, jest z czego i kogo być dumnym.
Na koniec warto wspomnieć o kampanii <Czytam, bo lubię>. Niespodziewanie dla nas samych, pewne jej elementy wypadły oszałamiająco. Choćby takie zbieranie książek dla dzieciaków znajdujących się na oddziałach szpitalnych. Dzięki zaangażowaniu Samorządu Uczniowskiego oraz niewielkim modyfikacjom (polegającym na tym, że został zorganizowany kiermasz ciast, a dochód przeznaczyliśmy na zakupy w księgarni), udało nam się nabyć i przekazać wielką pakę całkiem nowych tytułów. I to jest dopiero prawdziwy sukces.
Jakie wnioski? Nadchodzący rok może być tylko bogatszy ? Wiele z działań, już rozpoczętych, znajdzie swoją kontynuację, ale jest wciąż miejsce na nowe. Jakie? Zostańcie ze mną, a wkrótce  się przekonacie.
asia krzemińska

‘usłysz legendę’

usłysz legendę
Koniec roku szkolnego to doskonały moment, by zaplanować działania na kolejne dziesięć miesięcy. Wszystko w myśl zasady: coś się kończy, coś się zaczyna ?

Mijający rok okazał się bardzo obfitym w pomysły i łaskawym czasem. Właściwie nie było miesiąca, by coś się nie działo. I dobrze. Lubię aktywnie spędzać czas ? Z nadejściem czerwca okazało się jednak, że część realizowanych własnie idei ewoluowała i nabrała statusu projektu. I to nie byle jakiego, bo ogólnopolskiego.
Tak właśnie potoczyły się rozmyślenia nad audiobookami. Zamysł sprawdził się w przypadku nagrywania przez gimnazjalistów opowiadań dla dzieciaków (o czym możecie przeczytać  <tu>), więc postanowiłam pójść za ciosem i zaprosić do wspólnej zabawy zespoły z innych szkół. Opierając się na doświadczeniu <Stworzonych z wyobraźni> uznałam, że wyjątkowo dobrze sprawdzają się działania, w których grupy wymieniają się tworzonymi fragmentami. Oczywistym było zatem, że ten kierunek będę kontynuować.
usłysz legendę
Brakowało mi jednak motywu przewodniego. Przez chwilę brałam pod uwagę nagranie napisanej jakiś czas temu <Iskierki na zakrętach> (tak, tak, właśnie dostaliście do rąk niemal premierowy tekst). Nie byłam jednak do końca przekona do takiego rozwiązania. I wtedy doznałam olśnienia. Za sprawą niezawodnej Martyny z <mamarak> i jej baśniowej mapy Polski (znajdziecie ją <tu>) doszłam do wniosku, że stworzymy audiobooki w oparciu o legendy z rożnych stron Polski.
Projekt zakłada, z grubsza, że w ciągu pięciu miesięcy dzieciaki, pracując etapami, doprowadzą do zrealizowania wybranego tekstu. Opracują scenariusz, zbudują instrumenty muzyczne, nagrają to wszystko, dopasują ścieżki dźwiękowe, a nawet przełożą na języki obce i narysują. Moim marzeniem jest, by w efekcie powstał kanał na You Tube, gdzie można byłoby zamieścić “produkty” ku uciesze ogółu.
Jeśli chcecie poznać bardziej szczegółowy plan projektu, znajdziecie go <tu>. Jeśli natomiast chcielibyście dołączyć z wybraną przez siebie legendą, dajcie znać. Mamy już kilku chętnych, ale im nas więcej, tym weselej. Zapowiada się niezwykła przygoda ?
asia krzemińska

teatr wyobraźni

teatr wyobraźni

Kampania na rzecz wspierania czytelnictwa <Czytam, bo lubię> powoli dobiega końca. Okazuje się jednak, że pewne działania, realizowane w jej ramach, odnajdą swoje miejsce w przyszłym roku. Są też takie, które ewoluują i zaprezentują się w całkowicie nowej odsłonie.

W ramach promowania czytelnictwa podejmowaliśmy w ciągu ostatnich miesięcy wiele działań. Odbył się Konkurs <Baśnie, naturalnie!”, przygotowaliśmy <Żywe okładki>. Jednego tylko element nie mogliśmy zrealizować: czytania młodszym.
Założyłam we wrześniu, że najstarsi gimnazjaliści będą czytać dla najmłodszych podstawówkowiczów. Jak to jednak czasem bywa: plany, planami, a życie, życiem. Z żalem odnotowaliśmy, że plany lekcji tych dwóch grup nie pozwalają niestety na spotkania. I trwaliśmy w takim zawieszeniu, aż do momentu, gdy uświadomiłam sobie, że obecność starszaków wcale nie jest niezbędna, bo mogą przecież…stworzyć audiobooki.
Od słowa do czynu nie minęło wiele czasu. Teksty zostały przydzielone, termin określony. Jakie było moje zaskoczenie, gdy niemal tydzień przed ostatecznym terminem wpłynęła pierwsza uczniowska praca. Choć wiedziałam, kto jest jej autorem, osłupiałam z wrażenia. W pierwszej chwili nie poznałam tego głębokiego, spokojnego głosu, który opowiadał historię. 
W przypływie ogromnej radości i dumy napisałam do autora czytanego opowiadania z zapytaniem, czy możemy pochwalić się światu efektami pracy. I tak, dzięki uprzejmości <Marcina Mortki>, twórcy przygód sympatycznego wikinga Tappiego (który już wcześniej inspirował mnie do rozmaitych zadań, o czym przekonacie się choćby  <tu>, czy <tu>), możecie i Wy posłuchać o tym, co spotkało Chichotka pewnego jesiennego dnia ?

<Chichotek i “Leśne baśnie”>

Sukces przedsięwzięcia spowodował, że w mojej głowie natychmiast zaczął kiełkować pomysł na przyszłoroczny projekt. Uznałam, że będziemy tworzyć takie słuchowiska “od podstaw”. Napiszemy tekst lub sięgniemy po jakiś dostępny (myślę, że znana niektórym z Was “Iskierka na zakrętach” się nada ?), wytworzymy dźwięki, zmontujemy i nagramy. Mówiąc krótko: będzie się działo.
Jakie korzyści odniesiemy? Pokażemy, że czytanie książek może sprawiać frajdę. Popracujemy nad dykcją i artykulacją. Rozbudzimy wyobraźnię i wrażliwość na dźwięki. Podziałamy z nowymi technologiami. Wymieniać dalej? Sadzę, że walory przedsięwzięcia są nie do przecenienia ? 
To jak? Posłuchaliście? Dołączycie do nas i spróbujecie sami też coś nagrać? Dajcie chociaż znać, czy podobała się Wam zaprezentowana realizacja uczniowska.

tydzień ortograficzy

ortograficzny tydzień

Poznanie zasad ortograficznych to jedno, a wprowadzenie ich w praktykę, to drugie. Oto plan na zmasowaną akcję utrwalającą poprawną pisownię ?

Zaczęło się całkiem niewinnie, czyli tak jak zwykle. Rozmyślałam sobie spokojnie o konkursie recytatorskim, który odbył się w ramach projektu gimnazjalnego. Zależało mi, by zaproponować młodszym dzieciakom podobne przedsięwzięcie. Doszłam jednak do wniosku, że może warto byłoby połączyć przyjemne z pożytecznym i poprosić uczestników o przygotowanie żartobliwych utworów ortograficznych. Pomysł został omówiony i zaakceptowany w szkole.
I na tym mogłoby się skończyć, ale… Uczepiła się mnie myśl, że może warto by było zorganizować cały tydzień poświęcony zmaganiom ortograficznym. Każdego dnia inne zadania, inna trudność do opracowania. Od słów do czynów. Pomiędzy powstaniem pomysłu, a jego rozplanowaniem i realizacją nie upłynie wiele czasu ?
ortograficzny tdzień
Idąc za ciosem rozpisałam plan. Wygląda następująco:
*poniedziałek- biegane dyktando (sprawdzamy, ile umiemy, a nad czym jeszcze trzeba popracować; dobrze się bawimy pracując w zespołach; jeśli nie wiecie na czym polega takie pisanie, zerknijcie <tu>);
*wtorek- urządzamy ortomagiczny dom (pracujemy w zespołach, każdy z nich wycina z kolorowych czasopism elementy wyposażenia mieszkania, ale tylko takie, które zawierają “u” lub “ó”; <tu> można obejrzeć przykładową realizację ?);
*środa- ortograficzne krajobrazy (na szarych arkuszach papieru dzieciaki malują pejzaże, zgodnie z wytycznymi np. plaża, góry, las; planując kompozycję muszą uwzględnić jak najwięcej słów, w których znajdzie się “rz” lub “ż”; pracują, rzecz jasna, w grupach);
*czwartek- przygoda zucha Henia (młodzi ludzie pracują nad komiksem ukazującym malca, który chce zostać harcerzem; historyjka powinna być zabawna i zawierać wiele słów zawierających “ch” lub “h”);
*piatek- turniej wierszyków ortograficznych (młodsze dzieci wezmą udział w konkursie recytatorskim, a starsze będą tworzyć rymowanki zawierające wylosowane słowa; wyrazy dla straszaków zostaną wybrane spośród przywołanych w trakcie mijającego tygodnia).
Przyznam szczerze, że już nie mogę się doczekać realizacji tego pomysłu. A może i Wy podzielicie się pomysłami na utrwalanie ortografii? Jak jeszcze może to wyglądać?

setki słoni dla dzieciaków

setki słoni dla dzieciaków

Marzec, marzec. Pierwszy miesiąc wiosny i włóczkowo- nitkowe zadanie w projekcie “Dziecko na warsztat”. Czym zaowocowało takie połączenie?

Oprócz tego, że staram się przekazywać moim uczniom wiedzę polonistyczną, zależy mi również na kształtowaniu ich postawy wobec świata. Dlatego, między innymi, udzielamy się w Domach Dziecka, porwaliśmy się na #ośmiorniceDlaWcześniaków, a teraz będziemy szyć słonie. Zanim jednak zadanie stanie się szkolnym, w Magicznym Domu powstały pierwsze osobniki ?
Akcja #setkiSloniDlaDzieciaków nie jest dla nas czymś nowym. Już dwa lata temu namówiłam moich ówczesnych uczniów do przygotowania sympatycznych pluszaków dla dzieci wyjątkowo dotkniętych przez los, podopiecznych fundacji <Słonie na balkonie> (<tu> przeczytacie o naszym Słonioszyciu). Okazuje się, że znów potrzebni są mali pocieszyciele, zatem podwijam rękawy i do roboty ?
Przyglądający się moim poczynaniom członkowie rodziny zdecydowali o tym, że również dołączają do akcji. Panicz z zapałem projektował kolejne szablony, a Mąż przeglądał internety w poszukiwaniu idealnego modela. Skończyło się na pokłutnych palcach, zaginionych nitkach i powołaniu do życia trzech niezwykłych osobników.
setki słoni dla dzieciaków
Panicz zdecydował się na wykorzystanie filcu. Z zielonego, wiosennego fragmentu, wykonał tułów. Doszył do niego wielgaśne, żółte uszy. Całość wypełnił kulką silikonową (jak my wszyscy). Do kompletu dołożył jeszcze słoneczny ogonek z bawełnianej włóczki i gotowe. Słoń jak malowany, a syna rozpiera duma, że wykonał niemal samodzielnie cała pracę.
Mąż skusił się na bawełniana tkaninę i po raz pierwszy siadł przy maszynie do szycia. Sama nie wiem, kto bardziej się stresował, ja czy on ? Efekt poczynań jest więcej niż zadowalający. Kto by przypuszczał, że powstanie takie cudeńko. Przyznam, że do tej pory pozostaję pod ogromnym wrażeniem zaangażowania zarówno jednego jak i drugiego pana.
setki słoni i dla dzieciaków
Trzeci z naszych zwierzaków to moja szydełkowa robótka (córka postanowiła tym razem kibicować i była raczej recenzentem, niż twórcą). Gdyby jeszcze pół roku temu ktoś powiedział mi, że dam radę, popukałabym się w czoło i na tym pewnie rozmowa by się skończyła. Tymczasem okazało się, że nie tylko dałam radę odtworzyć polecony schemat (dziękuję Siostrzyczko), ale jeszcze wymyśliłam spódniczkę dla mojej słoniczki (braciszek “w drodze”, do zakończenia akcji będzie gotowy). 
I tak to z naszymi rodzinnymi zmaganiami było. Jeśli i Wy macie ochotę zrobić coś dla innych, uszyjcie słonia (szczegół przedsięwzięcia poznacie <tu>). Dla Was to drobiazg, ale dla dzieciaków może to być prawdziwy skarb.
asia krzemińska

dziecko na warszat

wesele w Soplicowie

wesele w Soplicowie

Praca metodą projektu przynosi wiele korzyści i nikogo nie trzeba do niej przekonywać. O ile często sięgamy po nią w młodszych klasach (myślę o dzieciakach ze szkoły podstawowej i gimnazjum), o tyle w szkole ponadgimnazjalnej często uważamy, ze nie ma na takie działania czasu. Czyżby?

Omawiając po raz kolejny “Pana Tadeusza”, zaczęłam zastanawiać się, czy można podejść do tej lektury w jeszcze inny sposób. Jak udowodnić młodym ludziom, że nie jest to tekst całkowicie oderwany od życia? Przypomniałam sobie wtedy, że dawno, dawno temu (kiedy sama chodziłam jeszcze do szkoły średniej), przygotowywałam referat dotyczący sztuki romantycznej (muzyki, mody,  ale również obyczajowości) i większą jego część spreparowana została z fragmentów epopei Mickiewicza.
Bazując na tym doświadczeniu uznałam, że warto zaproponować licealistom realizację projektu: “Wesele w Soplicowie”. Zabawimy się w firmę organizującą przyjęcia ? Zabawa miałby polegać na tym, że zespół klasowy podzielony zostaje na cztery grupy. Każda z nich ma przydzielony odrębny obszar przygotowań. 
Jedna koncentruje się na zaprojektowaniu zaproszeń, ustaleniu listy gości i sporządzeniu schematu usadzenia poszczególnych osób przy stole (uzasadniając wybór stosownymi cytatami). Drugi zespół przygotowuje kreacje dla młodej pary (ze szczególnym uwzględnieniem cech wyglądu oraz preferencji modowych, których wyznaczniki znaleźć można w tekście). Trzecia grupa miałaby za zadanie ustalenie menu weselnego (podpierając się przepisami i wskazówkami wyciągniętymi z tekstu Mickiewicza). Ostatnim obszarem byłoby przygotowanie oprawy muzycznej (tak samych melodii, jak i kroków tanecznych, skąd czerpać wiedzę- wiadomo ?).
Sądzę, że takie odniesienie treści lektury do czasów współczesnych i tego, co znajome uczniom, pozwoli na lepsze zrozumienie i zapamiętanie omawianych zagadnień. Ważnym jest oczywiście, by rozmawiać z młodymi ludźmi również o aspekcie patriotycznym, historycznym, czy społecznym. Myślę jednak, że po takim wstępie, będzie to dużo prostsze ?
asia krzemińska

kobiety na olimpie

kobiety na olimpie

Zbliża się dzień kobiet, a że każda okazja jest dobra, by zaangażować dzieciaki do działania, więc i na tę okoliczność staramy się przygotować. Tym razem zapraszamy na Olimp.

Tegoroczny projekt gimnazjalny to “Obóz herosów”. Zafascynowani przygodami Peryseusza Jacksona postanowiliśmy przez okrągłe dziesięć miesięcy wcielać się, pod różnymi pretekstami, w role obozowiczów. Przy okazji zgłębiamy meandry mitologii greckiej i dobrze nam z tym.
Rozmawiając o kolejnych działaniach, zerkamy w kalendarz, tak by etapy projektu znajdowały odniesienie w rzeczywistym kalendarzu imprez. Stąd decyzja, by ósmego marca porozmawiać o kobietach mitologicznych.
Mylącym nieco będzie tytuł spotkania, ponieważ, w gruncie rzeczy, zajmować będziemy się wszystkimi postaciami żeńskimi, za wyjątkiem najpopularniejszych bogiń. Wyłonione na skutek losowania zespoły przygotowują bowiem komiksy z krótkimi historyjkami poświęconymi m.in. Echo, Meduza, Niobe. Dodać należy, że do przygotowania obrazkowych książeczek wybrana została platforma <toondoo.com>, by połączyć zajęcia poświęcone kulturze europejskiej i językowi z wykorzystaniem narzędzi technologicznych.
Bardzo jestem ciekawa, jak poradzą sobie uczniowie. Pierwsze komiksy już do mnie zaczęły spływać i przyznam, że ich oglądanie sprawia mi dużą frajdę (przykładowy egzemplarz możecie obejrzeć <tu>). Oficjalna prezentacja wszystkich dzieł już w najbliższą środę ?
A jak Wy zamierzacie świętować? Lubicie wykorzystywać różne okazje do prowadzenia zajęć tematycznie związanych z obchodzonym świętem? Podzielcie się doświadczeniami ?

asia krzemińska

malarskie impresje

iris scott
<źródło>

Przygotowuję się do matury. Nie swojej, rzecz jasna, a moich podopiecznych. Dziś na warsztacie: opis obrazu.

Z doświadczenia wiem, że młodzi ludzie najbardziej obawiają się wylosowania na maturze ustnej obrazu/ plakatu. Sądzą, że interpretacja takiego tekstu kultury jest zawiła i niezrozumiała. Tak długo będą w ten sposób myśleć, jak długo będą uznawać, że sztuka jest czymś odległym i dostępnym wyłącznie dla nielicznych. Tymczasem, z mojego punktu widzenia, jest zupełnie inaczej.
Aby i moi drodzy maturzyści poczuli się nieco pewniej w obcowaniu ze sztuką, postanowiłam zaangażować ich do udziału w kreatywnym wyzwaniu. Będzie ono miało miejsce w ferie i z całą pewnością jeszcze o nim przeczytacie. Dziś natomiast pokażę Wam, w jaki sposób przygotują młodych ludzi do świadomego odbioru tekstów kultury.
Przeszukując zasoby sieci, trafiłam na stronę niezwykłej, współczesnej artystki, Iris Scott. Ta utalentowana, młoda kobieta tworzy energetyczne, na wskroś świetliste obrazy, nawiązujące do dobrze wszystkim znanego impresjonizmu. Nie mogłam się wprost oprzeć, by nie wykorzystać jednego z jej dzieł na potrzeby własnych działań edukacyjnych. I tak powstał opis obrazu z komentarzami (kompletny zestaw próbny, ćwiczenie + rozwiązanie, znajdziecie <tu>).
Co się w nim znalazło? Omówienie kompozycji, barw, elementów dynamicznych. Szczególnie zaakcentowana została rola światła oraz znaczenie miejskiej przestrzeni. Całości dopełniła interpretacja niesionego przesłania. Aby uczniom łatwiej było tworzyć własne teksty omawiające dzieła sztuki, na marginesach umieściłam komentarze, w których dodatkowo akcentuję elementy, na które należy zwrócić uwagę. 
Jak myślicie? Warto w ten sposób pracować? A może podzielicie się własnymi spostrzeżeniami dotyczącymi portretu wykonanego przez Iris?
wasz belfer

(nie)stworzone historie

nie-stworzone historie

Styczeń tuż, tuż. A co w styczniu? Rusza nowy projekt! Tym razem dla szkół podstawowych.

Pamiętacie <Stworzonych z wyobraźni>? Projekt literacki, w którym zespoły z całej Polski tworzą wspólnie powieści w różnych konwencjach? Już za chwilkę rusza młodszy odpowiednik tej inicjatywy, czyli <Nie-stworzone historie>.
Tym razem zaprosiłam do zabawy dziesięć zespołów zrzeszających dzieciaki z klas 4-6 szkoły podstawowej. Dziewięć spośród nich, to grupy pracujące przy szkołach stacjonujących na terenie Polski. Jedna grupa to dzieciaki, uczęszczające do polskiej placówki w Czarnogórze (na Litwie).
Ponieważ tym razem wiek uczestników jest niższy, to i zadanie będzie nieco łatwiejsze. Zamiast powieści, pracować będziemy nad opowiadaniami w odcinkach. W każdym z fragmentów należy wykorzystać konkretną formę wypowiedzi (np. opis, charakterystykę itp.). Oczywiście, fragmenty będą krążyć pomiędzy zespołami, a podpowiedzią fabularną staną się kości <Story Cubes>. I tak przez sześć miesięcy ?
Ciekawi efektów? Ja, bardzo! Już nie mogę się doczekać, co powstanie z takiego wspólnego pisania.
wasz belfer

Czytaj z Belfrem

czytaj z belferm

Bieżący rok szkolny mija nad pod znakiem działań wspierających czytelnictwo. Ponieważ czytać lubię i czynię to w każdej wolnej chwili, nie sprawiło mi kłopotu zaplanowanie kampanii dla moich uczniów. Tym razem jednak czyham na Was…

O tym, jak pracuję nad uczniowską miłością do książek przeczytacie <tu>. Minęło już kilka miesięcy od początku roku szkolnego i kampania nabrała całkiem ładnego rozpędu (choć część elementów dopiero będziemy wdrażać). Tym razem mam propozycję dla Was, nie będących moimi uczniami 😉
Jest w sieci wiele grup, które mają za cel propagowanie czytelnictwa (sama do jednej takiej należę, znajdziecie ją <tu> ). Gorąco zachęcam, byście i Wy znaleźli swoje czytelnicze miejsce w Internecie (bądź podzielili się adresem wartym uwagi). 
Ze swojej strony chciałabym jednak zaproponować cykliczną wymianę myśli i tytułów, które warto polecić uczniom. Na rynku czytelniczym pojawią się wciąż nowości, za którymi nikt z nas nie jest w stanie podążać (nie ukrywam tego, że nie zawsze znam tytuł, o którym opowiadają dzieciaki w szkole, nie nadążam z poznawaniem wciąż nowych i nowych pozycji książkowych). Bylibyście chętni? 
Jak to widzę? W komentarzach zamieszczamy tytuły i krótkie opisy propozycji. Wszystko to zbieram i publikuję jako listę do wglądu (coś na kształt tej, która pojawiła się w wakacje, tyle, że uporządkowanej i do edycji). Ze spisu tego korzystacie w sposób dowolny. Jeśli uda Wam się porozmawiać, o którejś książce z uczniami, dodajecie w kilku zdaniach refleksję na jej temat.   Będzie owocną taka współpraca? Koniecznie dajcie znać, czy w to wchodzicie 🙂 (<tu> znajdziecie dokument, w którym możecie wpisywać swoje propozycje).
A na zachętę mały prezent, wyjątkowe <zakładki>, gotowe do druku. Wiecie kto je dla Was narysował?
Wasz belfer