zostań moim mistrzem!

Origami. Wyplatanie bransoletek. Filcowanie. Śpiew w chórze. Programowanie. To tylko kilka przykładów hobby moich uczniów. Czasami patrzę na nich z nieskrywana zazdrością, widząc efekty działań w ulubionym obszarze. A gdyby tak…

Bardzo wiele mówi się w szkole o tym, by wspierać potencjał młodych ludzi, wyszukiwać talenty, podkreślać mocne strony. Czy w praktyce jednak dajemy temu wyraz? Czy łatwo jest doceniać te zdolności, które nijak mają się do realizacji podstawy programowej?

Patrzę na moją wychowawczą klasę na przemian ze zadziwieniem i uwielbieniem 😉 Kiedy przypomnę sobie, że wchodzą własnie w najtrudniejszy dla nich (z wielu względów) wiek, nieco mniej złoszczą mnie ich wybryki (dorastanie ma swoje prawa, trzeba się z tym pogodzić). Nieustająco jednak cieszy mnie odkrywanie ich pasji. I ten błysk w oku, gdy widzą, że naprawdę interesuję się tym, czym się zajmują (a niektórzy mają zupełnie niezwykłe zainteresowania).

uczeń mistrzem

Szkoda by było zmarnować drzemiący w dzieciakach potencjał. Od początku zależało mi, żeby dać przestrzeń na dzielenie się pasjami. Ot, takie choćby wyplatanie bransoletek. Pamiętacie popularne niegdyś „meksykanki”? Prawie każdy z nas je miał, wiele osób potrafiło je też tworzyć (do tego drugiego grona jakoś nie udało mi się wtedy włączyć). A dziś? Łatwiej kupić na stoisku podczas wakacyjnych podróży, niż samemu spleść.

Aż tu dochodzi do wyjazdu szkolnego i okazuje się, że jedna z moich uczennic czerpie nie lada satysfakcję z tworzenia mulinowych ozdób. Że nie wspomnę o radości z powodu nauczenia wychowawczyni, jak to się robi 🙂 I szybka myśl: pokażmy wszystkim dzieciakom w klasie, że to proste i też mogą zrobić swoje plecionki.

Albo takie filcowanie. Kompletnie się na tym nie znam, ale już mój uczeń, owszem. Przyniósł nawet do klasy potwora własnego projektu (jak to w Potwornie Fajnej Klasie przystało). Niezwykłe 🙂 Czy rówieśnicy byliby zadowoleni, poznawszy tę technikę pracy? Przekonajmy się!

To tylko dwa przykłady, jest ich o wiele więcej. I kiedy zaczynałam się martwić, że braknie mi czasu na godzinach wychowawczych, by każdy miał szansę podzielić swoimi zdolnościami wpadłam na pewien szalony pomysł. A co jeśli jest więcej takich wychowawców, którzy tak jak ja chcieliby dokonać zamiany ról i pozwolić młodym ludziom wcielić się w mentora? A może udałoby się stworzyć coś większego, wspólny projekt, dzięki któremu dzieciaki uczyłyby nie tylko kolegów i koleżanki z klasy, ale tez dzieciaki z zupełni innych szkół?

stań się mistrzem- become a mentor

Etwinning. To jest odpowiedź na moje potrzeby. Załóżmy projekt, w ramach którego uczniowie stworzą krótkie filmy instruktażowe. Wymieńmy się pomysłami, spróbujmy wykonać coś, co zaplanowali dla nas partnerzy. To jest dopiero coś!

Od pomysłu do realizacji niedaleka droga. Jestem gotowa, by podjąć takie międzyszkolne (a może nawet międzynarodowe) działania. I tylko jedno pytanie nie daje mi spokoju: czy znajdą się chętni do współpracy? Idzie listopad. Zmieńmy go na BLISKOPAD 😀 Pokażmy dzieciakom, że są ważne. Nie ze względu na szkolne osiągnięcia (nie każdy będzie osiągał najwyższe noty), ale ze względu na to, jakimi są ludźmi 🙂 Wchodzicie w to?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.