(s)FILCOWA(na) choinka

filcowa choinka

Grudzień i filc. Z tego połączenia może wyjść tylko jedno- ozdoby choinkowe 🙂 I to nie byle jakie, bo bajecznie kolorowe!

Grudniowa odsłona projektu “Dziecko na warsztat” od początku skazana była na działania około świąteczne. Do Bożego Narodzenia pozostał tydzień, choinka błyska w co drugim oknie, przyszedł czas i na ubieranie naszego drzewka. W tym roku postawiliśmy na własnoręcznie wykonane ozdoby. I niemal wszystkie takie właśnie są.
filcowa choinka

Do pracy zabraliśmy się z zapałem. Ponieważ już w zeszłym roku działaliśmy filcowo i mieliśmy pewien zasób świecidełek wykonanych z tego zacnego materiału, tym razem postanowiliśmy zaszaleć dodatkowo z guzikami, a Panicz podjął pierwsze w swym życiu próby szycia 🙂 
Zadaniami podzieliliśmy się zgodnie z wiekiem i możliwościami. Panienka odrysowywała pracowicie okręgi na kolorowych arkuszach. Dzielnie towarzyszył jej w tym Panicz, który dodatkowo wycinał później kółka i próbował doszywać guziki. Komponowaniem kolorów zajmowała się oczywiście córka, a mama działała z igłą i nitką (wydatnie pomagając synowi).

pawie oczko

choineczka

aniołek

Na koniec wszyscy zajęliśmy się strojeniem przytarganego przez tatę świerku. Najpierw światełka, a później nasze wyroby. Na łańcuchy zabrakło w tym roku miejsca 🙂 Co zatem znalazło swoje miejsce pośród zielonych gałązek? Tradycyjne “pawie oczka”, wyjątkowe anioły oraz wesołe, bo kolorowe choineczki. Radości z tworzenia i wieszania było co nie miara! 

ubieramy choinkę

A na Waszych drzewkach jakie ozdoby zagoszczą? Lubicie pracować nad własnymi, czy wolicie gotowe elementy, które możecie skomponować? Bardzo jestem ciekawa 🙂 
dziecko na warsztat

‘Bitwa o Tortugę’

bitwa o tortugę

Lubicie wyobrażać sobie, że jesteście korsarzami mórz i oceanów? A może wolicie wcielać się w rolę dzielnych odkrywców niezbadanych dotąd lądów? Zarówno dla jednych, jak i drugich mam dziś propozycję, opanujcie Tortugę!

Przyszła zima. Wieczory zapadają szybko, czas leniwie płynie przez palce. Śniegu, póki co nie widać (no, może znalazłabym dwa dni, w których krajobraz pokrył się kojącą bielą). Co robić? Grać! Zaprosić wszystkich członków rodziny do stołu, wyciągnąć planszówki i oddać się przyjemności.
Tak się złożyło, że jedną z przybyłych do nas ostatnio pozycji jest prosta gra strategiczna “Bitwa o Tortugę”. Chodzi w niej o to, by przejąć jak najwięcej statków przeciwnika i tym samym wygrać wodny pojedynek. Wydaje się proste? I takie w istocie jest, dzięki czemu do zabawy można śmiało zaprosić nawet bystrego czterolatka (nasza Panienka była zachwycona tą pozycją).
Co sprawia, że gra jest wyjątkowa? Oprócz prostych zasad i wciągającej fabuły, urzekło nas samo wykonanie zarówno planszy jak i pionków. Zamiast, tradycyjnych dla takich pozycji, kartonikowych stateczków, w pudełku znaleźliśmy drewniane klocki, na które należało przykleić okręty i fale. W moim odczuciu, dzięki takiemu rozwiązaniu, zyskujemy zabawkę nie do popsucia (sądzę, że będzie nam służyła przez długie, długie lata). Poza tym na pochwałę zasługują przyjemne dla oka ilustracje zamieszczone na samej planszy. Żywe kolory zachęcają do zabawy, aż proszą: zagraj, zagraj!
Jeśli zastanawiacie się właśnie nad prezentem dla własnego dziecka, weźcie pod uwagę i tę propozycję. Warto. Może, tak jak i my, spędzicie kilka miłych chwil na wspólnej rozgrywce ?
PS Szczegółowy opis gry znajdziecie<tu> i <tu>.
wasz belfer
<grajmy>

Szklana pogoda

szklana pogoda

Pogoda pod psem, leje jak z cebra czy szaruga jesienna, to tylko nieliczne pośród określeń oddających to, co zafundował nam listopad. By nie zwariować w domu, uznaliśmy, że to po prostu szklana pogoda i zabraliśmy się za… warsztatowanie 😉

Pierwszy poniedziałek miesiąca to czas, w którym prezentuję w jaki sposób spędzam czas z własnymi dziećmi. Tak się złożyło, że już po raz drugi uczestniczymy w projekcie “Dziecko na warsztat” i dobrze nam z tym. Tematem przewodnim tegorocznej edycji jest hasło: “Tworzymy!”, a że w mijającym listopadzie podstawowym składnikiem działań było szkło, zabraliśmy się za tworzenie lampionów.
szklana pogoda
szklana pogoda
Uczciwie przyznam, że myślałam o tym odkąd weszliśmy w posiadanie malutkich słoiczków, w które pakowane były jogurty (wiem, to dość nietypowy pojemnik, a jednak). Uzbieraliśmy całkiem niezłą kolekcję, ale okazało się, że dzieci niechętnie rozstaną się ze swoimi szklankami (tak, tak, wiele zastosowań znalazły nasze szkiełka), więc ostatecznie wykonaliśmy siedem niebanalnych dodatków wnętrzarskich (z czego największą część zmalowała Panienka).
Pochwyciwszy “magiczne” flamastry, polecone przez niezawodną Martynę (dlaczego są takie świetne, przeczytacie <tu>), zabraliśmy się do dzieła. Szybko okazało się, że tata jest mistrzem prostoty, mama oazą cierpliwości, Panicz ekspresjonistą uczuciowym, a Panienka wulkanem kreatywności połączonej z minimalizmem. Rodzina jak malowana- nic dodać, nic ująć.
szklana pogoda
szklana pogoda
Spróbujecie odgadnąć, kto stoi za każdym z prezentowanych arcydzieł?
PS Dlaczego warto pokusić się o malowanie na szkle z uczniami? To doskonałe ćwiczenie na planowanie przestrzeni (choć trudne, trzeba to zaznaczyć). Dodatkowo młodzi ludzie pracują nad koordynacją między okiem, a ręką. a co najważniejsze: taki rodzaj aktywności wymaga pewnej dozy koncentracji, a mam wrażenie, ze o tę najtrudniej dziś u dzieci. Macie ochotę na działanie? Podzielcie się wynikami 😀 
DZIECKO NA WARSZTAT

Tempo- zmierz się z czasem

tempo

Gra na szybkie myślenie? Emocje, wyścig z czasem i dobra zabawa? Wszystko to znajdziecie w grze “Tempo”. Niby dla starszaków, a jednak świetnie sprawdza się również w pracy z młodszymi dziećmi.

Od jakiegoś czasu testujemy w warunkach domowych “Tempo” od <Granna>. Początkowo planowałam do stołu zaprosić tylko Panicza, który dość dobrze zna już litery, ale czteroletnia Panienka nie dała się “odgonić” ? Modyfikując zasady, dostosowaliśmy założenia do naszych potrzeb. I świetnie!

tempo

W regułach dołączonych do pudełka, napisano, że w ciągu jednej tury uczestnik wymienia tyle słów związanych z literami wskazanymi na planszy, ile uda się wymyślić w ciągu trzydziestu sekund. Klepsydra powinna być ukryta za parawanem, a gracz powinien kierować się wyłącznie własnym wyczuciem. W naszym domu ta zasada nie ma jednak zastosowania. 
Doszliśmy do wniosku, że bardziej zależy nam na treningu kreatywności, niż pilnowaniu czasu. Syn wymienia więc wyrazy dopóki da radę wymyślić, a córka dokonuje wyboru pomiędzy dwoma zaproponowanymi słowami (trenujemy w ten sposób wysłuchiwanie nagłosu). Jak dotąd żadne z dzieci nie narzeka, że ustanowione na nowo reguły są niesprawiedliwe, więc się ich trzymamy.

tempo

W odniesieniu do oryginalnych zasad, planuję zabranie gry do szkoły. Jedyne, co muszę przygotować, to kategorie odpowiednie dla prowadzonych przez siebie zajęć. Mam już kilka pomysłów, ale liczę również na Wasze podpowiedzi. Jak myślicie? Jakie hasła powinni wymyslać uczniowie, aby móc wykorzystać “Tempo” na języku polskim?

<Tu> znajdziecie filmik z naszymi wrażeniami dotyczącymi gry. Spodoba Wam się ?

wasz belfer
grajmy
Projekt <Grajmy>

Plastikowo- recyclingowo

stemple

Moja miłość do plastikowych zakrętek nie zna granic. Są one nieodłącznym elementem tworzonych na zajęcia gier edukacyjnych, świetnie sprawdzają się również w domowych warunkach. Co tym razem wymyśliliśmy?


Za oknem szaruga. Dzieci domowe szaleją, jakby wstąpiła w każde z nich dodatkowa energia (wprost przeciwnie niż we mnie). Potrzebne szybkie zajęcie z efektem wow. I żeby nie trzeba było się specjalnie napracować przy okazji (hehe).

stemple

Wzrok mój padł na zgromadzone w kuchni kolorowe nakrętki. Tyle już razy uratowały mnie w rożnych sytuacjach, dlaczego nie wykorzystać ich znów? Tym razem po to, by miło i kreatywnie spędzić popołudnie z własnymi pociechami 🙂 

Niedaleka jest droga od pomysłu do realizacji. Przygotowaliśmy zestaw korków, kilka piankowych, grubych naklejek, farby, białe kartki i zabawa gotowa. W bardzo prosty sposób skonstruowaliśmy “stemple za grosik”. 
stemple

Nie muszę Was przekonywać, że zabawy było co niemiara. Zaczęło się od robienia śladów sposobem dowolnym. Obdarowane dziecię (Panienka przejęła zabawkę) siadło i odciskało kontury zwierząt zgodnie z własnym pomysłem. Kolory i układ figur względem siebie to autorska kompozycja córki.

W dalszej kolejności przyszło do odwzorowywania zaproponowanego schematu (kształtowanie poczucia rytmu, przyda się w przyszłości). Był to rodzaj wyzwania dla niespełna czterolatki, ale poradziła sobie z nim śpiewająco. Nawet jeśli przypadkowo odcisnęła kształt w inną stronę niż był pierwotnie, potrafiła wskazać na różnice. 
recycling

Już wiem, że ze względu na drugie zastosowanie, wykonam dodatkowy zestaw do szkoły. Tak się składa, że prowadzę w tym roku zajęcia terapeutyczne, w ramach których ćwiczenie poczucia rytmu bardzo się przyda (choć równie ważna w tym zadaniu jest precyzja nakładania farby, a to już praca nad małą motoryką).

Pobawiliśmy się i mamy kolejne dzieła do naszej galerii. Może i Wy się skusicie na wesołe stemple.

recycling

Szybko okazało się, że stemple nie wyczerpują naszych artystycznych zapędów. A, że najlepsze zabawki powstają z materiałów poddanych recyclingowi, toteż sięgnęliśmy po dostępne w domu rolki po papierowych ręcznikach, plastikowe jajka ze słodkich niespodzianek i rozpoczęliśmy dalsze działania.

Tym razem powstał portret rodzinny, w którym zamiast twarzy ludzi, pojawiły się zabawne pszczółki. Wystarczyły kreatywne druciki imitujące prążki i czółka, trochę żółtej farby akrylowej i zszywacz. 

recycling

Początkowo “plaster miodu” miał być ozdobą w pokoju dziecięcym. Szybko jednak okazało się, że Panienka ma wobec niego inne plany i uparcie przekłada zamieszkujące go owady w rozmaite okienka. Tworzy przy tej okazji niepowtarzalne dialogi i bawi się chyba lepiej niż z najdroższymi kupionymi zabawkami.

Więcej naszych pomysłów na plastikowe zabawki z odzysku znajdziecie u Dominika ze <Składu Dobrych Wartości>, dobrze nam się współpracowało 🙂
wasz belfer

Tydzień Edukacji

dzień nauczyciela

Tydzień dzieci miał pięcioro… Że, co? Że, nie tak to szło? Właśnie, że tak, wszak szkolny tydzień to aż lub tylko pięć dni 🙂 I tak się składa, że właśnie zaczęliśmy całkiem wyjątkowy, bo świąteczny czas: Tydzień Edukacji.

Niby przyjęło się, że 14 października, to Dzień Nauczyciela. No właśnie, niby. Często bowiem zapominamy, że bez uczniów nie ma pedagogów, więc warto być może Dzień Edukacji Narodowej świętować wraz z młodymi ludźmi (i nie chodzi bynajmniej o tradycyjne wyjście do kina, a o znak: jesteście dla mnie ważni, to też Wasz dzień).
Ze względu na to, że chciałabym zaprosić do świętowania wszystkich uczniów szkoły, w której pracuję (a nie wszystkich uczę, poza tym nawet tych, z którymi mam zajęcia nie spotkam jednego dnia), pomyślałam, że zorganizuję Tydzień Edukacji. Każdego dnia będą przewidziane inne zadania mające pokazać dzieciakom, że w naszych nauczycielskich oczach są wartościowymi istotami.
dzień edukacji narodowej

Zaczęliśmy od małej ankiety (znajdziecie ją <tu>). Poprosiłam uczniów, aby odpowiedzieli na pytanie: jakie cechy ma nauczyciel Waszych marzeń? Na odpowiedzi poczekam do końca tygodnia, a wtedy spróbujemy wspólnie wytypować ze składu szkolnych belfrów tego, który jest najbliższy ideału (znajdzie się taki?).
Kolejnym krokiem będzie tworzenie portretu takiego wymarzonego wychowawcy. Z doświadczenia wiem, że młodzi ludzie bardzo chętnie wykonują to ćwiczenie (zeszłoroczne efekty możecie obejrzeć <tu>). Można się pośmiać i pożartować, a prawda i tak ujrzy światło dzienne. Pozytywne cechy będą doskonale zaznaczone, a negatywne bezlitośnie wytknięte. Tacy szczerzy potrafią być tylko uczniowie 🙂 

dzień edukacji narodowej

Po ankiecie i portretach przyjdzie czas na relaks 🙂 Każdy z moich kotków otrzyma mandalę motywacyjną do zeszytu (gdybyście chcieli je pobrać, są dostępne <tu>). Do przygotowanych przez <Martynę> grafik, dodałam kilka słów od siebie, oznaczyłam odpowiednimi hasztagami i gotowe. Tylko wklejać i kolorować.
Oczywiście moi “osobiści” licealiści mogą spodziewać się czegoś dodatkowego, elementu WOW (oprócz wyjścia do “Pokoju Zagadek”, o którym z pewnością napiszę), bo wiecie, muszę ich trochę rozpieszczać 😀 

A jakie są Wasze plany? Pozostaniecie przy tradycyjnych obchodach, czy zaprosicie uczniów do wspólnego świętowania Dnia Edukacji?

wasz belfer

Bo z papierem zdziałasz wiele!

papier

14 października zbliża się wielkimi krokami. Zważywszy na to, że zarówno Panicz, jak i Jaśnie Panienka uczęszczają do placówek edukacyjnych, czas najwyższy zakasać rękawy i zająć się przygotowaniem sympatycznych drobiazgów. Z czego? Z papieru!

Tym, którzy nie pamiętają szkolnych lat i zastanawiają się o co chodzi z tym 14 października przypominam, że jest to po prostu Dzień Nauczyciela (z czym nie do końca się zgadzam, ale o tym później). W czasach, kiedy syn rozpoczynał swą edukację postanowiliśmy wytwarzać drobiazgi dla wychowawczyń własnoręcznie. Doszliśmy do wniosku, że to zawsze miło otrzymać coś wyjątkowego i indywidualnego (o tym, że frajdę stanowi obdarowywanie nawet nie muszę wspominać).
papier
Tak się złożyło, że w tym roku nasz wybór padł na masę papierową (za sprawą Martyny z <mamarak.pl>, która na stałe zagościła na naszej liście inspiracji). Zaopatrzyliśmy się w odpowiednią miksturę (jestem leniuszkiem i przygotowanie własnej paćki przerosło moje możliwości) i zabraliśmy do dzieła. 
Najdłużej trwał pierwszy etap tworzenia. Kiedy bowiem napakowaliśmy masę do silikonowych foremek na lód, nagle pogoda załamała się, temperatura otoczenia znacznie spadła i proces suszenia znacznie się wydłużył (trzy dni czekaliśmy, aż nasze uformowane kształty będą gotowe do dalszej obróbki).
papier
Doczekawszy się jednak odpowiedniego rezultatu, powyciągaliśmy papierowe gwiazdki, jabłuszka i pomarańczki z formy i zaczęliśmy przystrajanie. Wykorzystaliśmy w tym celu zwykłe farby akrylowe, które ładnie rozprowadzały się po powierzchni i dość szybko schły. Do tak przygotowanych ozdób dokleiliśmy magnesy i gotowe! Idealne, piękne i niepowtarzalne. Czego chcieć więcej?
papier
Nie byłabym jednak sobą, gdybym poprzestała na tym działaniu. Zachęcona sukcesami dzieci, postanowiłam, że przygotuję drobiazgi dla moich podopiecznych. Wszak październikowe święto, to Dzień Edukacji Narodowej, zatem tak samo mój, jak i moich uczniów. Dlaczegóż by mieli i oni nie otrzymać swojego prezenciku (o dniu ucznia nie słyszałam, jeśli znacie taki, koniecznie dajcie  mi znać, hehe)?
papier
Tym razem jednak, zamiast przymocować magnesy, potraktowałam kształt z masy papierowej jako podstawę, do której przytwierdziłam kolorowy drucik ze spinaczem biurowym na końcu. Jeszcze tylko wypiszę dla pozostałych uczniów karteczki i już mogę spokojnie czekać.
A Wy szykujecie jakąś niespodziankę dla swoich szkolnych dzieci? Czy pozostaniecie przy tradycyjnym Dniu Nauczyciela? Bardzo jestem ciekawa.
wasz belfer

Hokus Pokus, czyli moja czarująca Łódź

Od czasu zeszłorocznego <Carnavalu Sztukmistrzów> w Lublinie pokochaliśmy sztukę uliczną. Kiedy więc okazało się, że w Łodzi zorganizowano podobny festiwal, nie widzieliśmy innej możliwości, niż ta, by wziąć w nim udział.

“Hokus Pokus”, czary marokus… Zapewne znacie to prastare zaklęcie. Nie możecie jednak wiedzieć, że z jego sprawą zwykłe na pozór miasto staje się sceną dla wszelkich sztuk ulicznych. Linoskoczkowie, lalkarze, kataryniarz. Czegóż chcieć więcej?
hokus pokus
Dodatkowo w wyznaczonych miejscach prezentowali swoje show zaproszeni artyści (choć nie oszukujmy się, nikt nie wiedział według jakiego rozkładu się pojawiają, ostatecznie jednak nie to było najważniejsze). W głównym punkcie festiwalu (na Pasażu Schillera) udało nam się zobaczyć akrobacje braci ze <Śpiewających trampków>. Trick z sześciometrową drabiną śmierci okraszony solidną dawką poczucia humoru przykuł naszą uwagę na dłuższą chwilę.
Zdecydowanym faworytem Piskląt zostali jednak członkowie grupy <Szafa Show>. Dyrektor, Panda i strachliwy Ninja. Trio nie do pobicia 😀 Żonglerka płonącymi przedmiotami w połączeniu z wygłupami i angażowaniem w występ publiczności dały iście gorące, zapadające w pamięć widowisko. Panienka jeszcze dziś każe pokazywać sobie wciąż i wciąż zdjęcia z tego wystąpienia.
hokus pokus
Według mnie najbardziej spektakularne przedstawienie dał <Aerial Manx>, którego możliwości znaliśmy wcześniej z filmów zamieszanych w sieci. Ten australijski artysta nie tylko wykazał, że ludzkie ciało niemalże nie zna ograniczeń w gięciu się na różne strony, to jeszcze dodatkowo zahipnotyzował widownię, bawiąc się kryształową kulą. Na koniec zaś połknął miecz i z nim wewnątrz ciała wykonywał akrobacje (ot choćby takie salto w tył, łatwizna). Udowodnił tym samym, że nie ma rzeczy niemożliwych, a wszystko jest jedynie zależne od naszej determinacji i pracy.
hokus pokus
Do wymienionych już atrakcji dołóżcie bańki mydlane, szalonego klauna i pomniejszych performerów prezentujących swe możliwości w różnych punktach Piotrkowskiej. Istna magia. Wiem jedno, chciałabym by <Hokus Pokus> wszedł na stałe do kalendarza imprez miejskich.
PS Jeśli nie widzieliście jeszcze The Rolling Stones na żywo, koniecznie zerknijcie <tu>. Chłopaki postanowili w końcu odwiedzić Łódź i byli jedną z gwiazd festiwalu 😀 
wasz belfer

Lego świętowanie

lego piknik

Wszystkie dzieci uwielbiają lego. Kiedy nadarza się okazja, aby wziąć udział w wielkim święcie tych klocków, wyruszamy z ochotą.

W tym roku Dzień Dziecka wypada w środku tygodnia. W związku z tym jego obchody trwają właściwie cały tydzień. Część imprez zorganizowano w weekend poprzedzający i w tej własnie partii wydarzeń znalazł się Lego Piknik. Pisklęta zadbały o to, byśmy stali się jego uczestnikami.
lego motor
Imprezę zorganizowano na Rynku <Manufaktury>. Nawet jeśli nie mieszkacie w Łodzi, z pewnością słyszeliście o tym wyjątkowym centrum handlowo- rozrywkowym, zorganizowanym w zrewitalizowanych budynkach pofabrycznych. Większość dużych wydarzeń kulturalnych usytuowanych zostaje w tym własnie miejscu.
lego ławeczka
Co zastaliśmy? Wielki plac zabaw z kolorowymi klockami, podzielony na strefy tematyczne. Panicz wraz z tatą poszedł realizować misje do namiotu z Nexo Knights (świat rycerzy, smoków i walk), a ja z Panienką wybrałyśmy miasteczko Friends i Elves (miasto przyjaźni z cukierniami, klinikami weterynaryjnymi i fryzjerami, a do tego skrzydlate elfy). Dzieciaki mogły bez żadnych ograniczeń czasowych oddawać się budowaniu wszystkiego tego, co podpowiadała im wyobraźnia. A do tego, każde z Piskląt trafiło własnie na to, co interesuje je najbardziej 🙂 Przy wyjściu ze stref młodzi budowniczowie otrzymali dyplomy uczestnictwa w zabawie i drobne upominki w postaci plakatów i książeczek.
lego video
Na najmłodszych amatorów klocków czekał specjalny namiot z Lego Duplo, jednak Pisklęta uznały, że akurat ten nie jest dla nich interesujący (w końcu są już dorośli, hehe). Nie wzbudziło też ich entuzjazmu przyozdabianie ciała malunkami, choć były to malowidła powiązane tematycznie z motywem przewodnim Pikniku (unikają tego typu atrakcji).
Wielkim hitem okazał się za to oczywiście namiot, w którym można było wypróbować swoich sił w grach video z bohaterami Lego w roli głównej. Nawet nasza dziewczynka dała się namówić na małą porcję przygód Indiana Jones i wyszukiwanie szkieletów dinozaura. O Paniczu nie wspomnę. W końcu miał szansę zagrać w Lego Avengers, o którym marzy od dawna.
Dzień uważam za bardzo udany. Dobrze, że Piknik Lego wrócił do naszego miasta.
wasz befer