Do startu, gotowi…

źródło: czarnynabialym.wordpress.com
Ja wiedziałam, że tak będzie. Niepostrzeżenie wakacje się kończą. Nim dobrze powiedziałam : “kocham wakacje”, dwa miesiące zleciały. Zupełnie niepostrzeżenie również zmienił się charakter mojego bloga.

Mało w nim z przemyśleń belfra, a dużo różnych głupotek, hehe. Pocieszenie stanowią jednak słowa Najlepszego Na Świecie Męża : “o czym masz pisać, skoro nie chodzisz do pracy?” I tym właśnie sposobem ostatnimi czasy mogliście śledzić losy próżnującej, strojącej się oraz wymądrzającej “matki wariatki”, hehe.

Dość jednak. Od jutra już tylko garsonki i poważna mina (chyba nikt w to nie uwierzy, hehe). Ważne zadanie przede mną. A nawet dwa. Po pierwsze jutro Panicz debiutuje w roli ucznia. Mówi, że się nie denerwuje, a jednak. Wcale nie jestem tego pewna. Bardzo liczę na to, że zapał z jakim opowiada o szkole dziś, zostanie mu na długo. Po drugie zaś, moja kochana klasa wychowawcza będzie w tym roku maturalną, ech. I znów żal się rozstawać, bo dzieciaki fajne (a właściwie, to całkiem fajne doroślaki, hehe).
źródło:wrzuta.pl
Może nawet specjalnie nie lamentowałabym na okoliczność powrotu do pracy (wszak bardzo ją lubię), ale zdenerwowały mnie dziś poszukiwania odpowiedniego kalendarza. Zupełnie w ostatniej chwili dowiedziałam się bowiem, że w tym roku nawet pół gadżetu nie dostanę od żadnego z wydawnictw, z których oferty korzystam. W sumie to nawet nie chodzi o te przeklęte drobiazgi, które trzeba będzie samemu nabyć drogą kupna (za sprawą nowej ustawy), ale o fakt, że nikt nie raczył o tym wcześniej poinformować (a wręcz zapewniano, że zarówno podręczniki, jak i inne materiały zostaną przesłane jeszcze przed lipcem). I co? I gucio. Nie lubię takich niespodzianek, o nie.
Zatem, jak sami widzicie start nieco nerwowy. Mam jednak nadzieję, że zgodnie z ludowym przysłowiem: ważne nie jak się zaczyna, ale jak się kończy. Także zaczynamy…odliczanie do następnych wakacji, hehe. A w międzyczasie możecie wypatrywać nowych wpisów o szalonych pomysłach. Albo po prostu nowych wpisów. Tymczasem bywajcie. Koszule na jutro same się nie wyprasują, hehe.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.