Wolność kocham i rozumiem

źródło: muzyka.wp.pl
O tym, że rzadko oglądam telewizję wiadomo nie od dziś. Czasem jednak zdarzy się w przelocie, że dotrą do mnie strzępki informacji. Tak też stało się ostatnio. I cóż słyszę? Jurek Owsiak został wybrany Człowiekiem Wolności w kategorii „społeczeństwo” (stacja TVN wraz z Gazetą Wyborczą przeprowadziły taki plebiscyt z okazji 25-lecia demokracji w Polsce).

Jak wielką i dobra robotę wykonuje ten sympatyczny szaleniec w czerwonych okularach nie muszę nikogo przekonywać. Co roku, przy okazji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy jak kraj długi i szeroki wszyscy obnoszą się z czerwonymi serduszkami dumnie przyklejonymi w jak najbardziej widocznym miejscu. Nie o tym jednak będzie ten wpis.

źródło: tajo.floq.pl

A o czym? A o największym europejskim festiwalu. O Woodstocku. Dla tych, którzy wiedza o mnie choć trochę- żadne zaskoczenie. Wszak znane są me preferencje muzyczne, nigdy nie robiłam z tego tajemnicy. Dziś wracam myślami do lata 2005 roku. Mój debiutancki wyjazd do Kostrzyna nad Odrą.

Pierwsze skojarzenie- nocna podróż pociągiem. Specjalnym, podstawionym dla tych zapaleńców, którzy podobnie jak ja pragną dwóch dni muzyki w niepowtarzalnej atmosferze (wtedy jeszcze formuła nie była trzydniowa). I wschód słońca obserwowany z okna. Wielka, różowa kula wyłaniająca się znad nurtu rzeki- tak, byliśmy na miejscu. Jeszcze tylko czterdzieści minut spacerku i przywita nas największe, jakie w życiu widziałam, pole namiotowe (kolejne lata udowodnią, że mało jeszcze widziałam,hehe).
źródło: antymuza.pl
Namioty rozbite, sąsiedzi poznani, czas na zwiedzanie polowego miasteczka. Na górce namiot krysznowców, przy bramie punkt gastronomii. Kolory wirują w oczach, wszyscy się uśmiechają. Jest pięknie! Tak to pamiętam. Pamiętam jeszcze, że wtedy, za pierwszym razem, podobało mi się absolutnie wszystko. Od wielkiego pola słoneczników począwszy, przez wielką scenę i wielki kurz, po wielką kolejkę oczekujących na obiad.
Wtedy też własnie po raz pierwszy spotkałam na swej muzycznej drodze niezbyt jeszcze znane Lao Che, grający irlandzką muzykę Carrantuohill, czy w końcu Frontside. Ostatecznie flirt z tym ostatnim trwa do dziś i nie bez powodu jednym z ulubionych kawałków Panicza i Jaśnie Panienki jest Legenda.
źródło: kulturalne.opole.pl

Nigdy też nie zapomnę atmosfery panującej pod sceną. Tego tłumu, który wraz z liderem KSU wyśpiewuje …deszcze niespokojne…, czy Idź pod prąd! I na deser, tuż przed wielkim finałem, Raz Dwa Trzy ze swoja nastrojowością i niepowtarzalnością. A na koniec HEY i cudowna jak zwykle Kasia Nosowska. Z całą swoją introwertycznością, onieśmielona, ale zachwycająca i lepsza niż kiedykolwiek dotąd. Doskonale słyszalny głos z tłumu „Kaśka, kocham ciebie!” Niby drobiazg, a tak dobrze siedzi w mojej głowie. Przed publicznością staje nieśmiała osóbka, ledwie widoczna z ogromnej sceny i powala głosem wszystkich zebranych. Dla takich chwil warto żyć.

źródło: muzyka.wp.pl

Powrót do codzienności zamazuje się w pamięci jak niewyraźny sen. Zmęczenie i emocje, które nagle opadły biorą górę. Do domu docieram chyba już tylko na oparach energii. Żaden kolejny wyjazd na Woodstock nie dał mi tyle, ile ten. Choć później bawiłam się równie dobrze, to jednak docierały do mnie też te rzeczy, których nie chciałam. Ale o tym nie warto pisać 🙂

PS Nawet jeśli nie wszystko wyglądało tak, jak to przedstawiam, wybaczcie. Pamięć ludzka jest taka wybiórcza 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

8 komentarzy “Wolność kocham i rozumiem”