literkowa zabawa offline

Wiecie, co jest najtrudniejszym zadaniem dla nauczyciela w obecnym czasie? Uczyć własne dzieci 😀 O doświadczeniach, których dostarczają mi Panicz z Panienką długo mogłabym pisać. Zamiast tego wolę Wam opowiedzieć o pewnym pomyśle…

literkowa Panna

Panienka (lat siedem, dumna pierwszoklasistka) nie znosi pisać. Potrafi to robić, tworzy własne teksty, ale gdyby mogła, zatrzymałaby się na etapie liter drukowanych. Nic nie zrobisz, siłą nie zaciągniesz, więc czasami dopuszczam się podstępów 😉 Choćby takich, jak wtedy, gdy opowiadałam Wam na livie o kolorowych kostkach narracyjnych. Po wysłuchaniu moich słów (skierowanych do Was), dziewczynka wylosowała obrazki i napisała króciutkie opowiadanie 🙂 Nie protestowałam, nie targowałam się, nie narzekałam na późną porę. Napisała. Odetchnęłam 😉

Niestety, raz wykorzystany pateny traci swą moc (żeby się matka nie nudziła). Wymyślamy więc coraz to nowe triki i zabawy. A wśród nich przyszedł nam do głowy lapbook literkowy. Pomyślałam sobie bowiem, że może córka, pozazdrościwszy bratu, który tworzył książeczkę o „Księdze dżungli”, także zechce swoją opracować. W końcu każdy lubi robić to, co starsze rodzeństwo 😉

zmienne strategie 🙂

No i można powiedzieć, że ten plan się powiódł, choć na razie jesteśmy w fazie realizacji. Nie martwię się tym jednak, ponieważ mamy już wiersz „Abecadło” (przepisany, włożony do odpowiedniej teczki) oraz wydrukowany pisakiem 3D alfabet. Przy okazji dowiedziałam się, że moje młodsze dziecko całkiem sprawnie radzi sobie z ustaleniem kolejności liter (czego nie mogę powiedzieć o moich niektórych starszych uczniach).

Jakie zadania planujemy jeszcze w związku z lapbookiem? Przede wszystkim podział liter na samogłoski i spółgłoski. Chociaż to ćwiczenie jest już właściwie za nami. Przebiegło nad podziw gładko i koperty o odpowiednich tytułach zapełniły się. Teraz czeka nas codzienne losowanie jednej z liter (zmieszamy je ponownie) i wymyślanie jak największej liczby wyrazów, które się na nią zaczynają. A później pozostanie już tylko tworzenie prostych historyjek w oparciu o te słowa. Zobaczymy jak nam pójdzie.

zabawy z dawnych dni

Do innych zabaw córki, takich które wymyśliłyśmy dawno (czasami za dni, gdy Panicz poznawał litery), a które cieszą córkę, zaliczyć można przede wszystkim <poławianie liter>, <wyklejanki> oraz <słomkowe nawlekanie>. Jeśli macie w domu dzieci w wieku wczesnoszkolnym, zszywacz, plastikowe słomki i magnes z łatwością zaaranżujecie którąś z tych zabaw.

Powiem szczerze, że wyjątkowo doceniam fakt, że naszym domu bywa jednak wszystko. Że raz wykonanych pomocy raczej nie wyrzucamy (choć zdaje się, że dzieci już z niej wyrosły). Nieoczekiwanie okazuje się, że w czasach kryzysowych (choćby takich, jak teraz) przydają się, jak znalazł 😀 Dajcie znać, jak Wy sobie radzicie. No i czy nasze pomysły okazały się Wam przydatne 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.