Do domu

Być może wetknę tym tekstem kij w mrowisko. Trudno. Bardzo mnie jednak poruszyła ostatnia dyskusja na jednym z forów nauczycielskich, dotycząca prac domowych. Że do domu zadaje się dużo i chętnie, niestety wiem. Że trudno nauczycielom wyobrazić sobie, że nie dadzą ćwiczeń do samodzielnego opracowania, też wiem.

dla kogo ta praca domowa?

Nie chcę być niesprawiedliwa, ale uważam, że w większości dodatkowych zadań można uniknąć. Żyjemy w czasach, kiedy samodzielna praca ucznia i tak jest rzadkością. Wróci ze szkoły, włączy komputer i spisze to, czego potrzebuje. Nie zada sobie trudu zastanowienia się nad treścią. Wszystko jedno czy będzie to polski, czy matematyka. I co z tym później zrobić? Jak ocenić wartość takiej pracy? I wreszcie, po co tracić czas i nerwy na udowadnianie najpierw uczniowi, a później jego rodzicom, że to co dziecko zrobiło jest niesamodzielne?

Jestem przeciwnikiem nadmiernych prac domowych. Szkoła jest po to, aby w niej pracować. I dotyczy to zarówno dzieciaków, jak i nauczycieli. O ileż łatwiej byłoby zwalić wszystko na biednego ucznia. Nie rozumiesz- Twoja wina. Widać nie nadajesz się do tego. Nie szukamy problemu w sobie. Wbrew wszelkim zaleceniom nie indywidualizujemy toku zajęć, nie proponujemy różnorodnych form pracy. Dlaczego? Bo to trudne. Bo wymaga naszego większego zaangażowania. Ech. Szkoda gadać.

Przy okazji tylko zapominamy, po co jesteśmy. Przecież to nie uczniowie są dla nas, ale my dla nich. Czy, skoro nie osiągają sukcesów, myślimy o tym, co jeszcze można zrobić? Czy może mamy w nosie ucznia z jego problemami i potrzebami? Czy widzimy wszystkie dodatkowe godziny, które fundują młodym ludziom rodzice? Dodatkowe języki, basen, karate, jazda figurowa na lodzie i co tam jeszcze tylko wymyślą? Bierzemy to pod uwagę? Większość powie, że to nie nasza sprawa. Owszem. Aż do czasu, kiedy dzieciak zaśnie z wyczerpania na lekcji, a my jeszcze mamy pretensje, że nie zrobił dwudziestu dodatkowych ćwiczeń. Wtedy przychodzi refleksja (najczęściej jednak wynika z niej niezadowolenie skierowane do opiekunów i uwaga w zeszycie z prośbą o zdyscyplinowanie latorośli, ech).

ja wiem lepiej?

Wracając jednak do dyskusji. Czytając wypowiedzi ludzi wykształconych, takich, które kształtują młode umysły, doszłam do wniosku, że czujemy się lepszymi istotami. Wybrańcami, którzy mówią innym jak mają żyć. Przy okazji nie licząc się ze zdaniem drugiej strony. Czy o to chodzi, aby uczniowie byli grzeczni i spełniali wszystkie nasze polecenia kosztem własnego zdania? Czy nie powinniśmy aby nauczyć myślenia? Korzystania z dóbr dostępnej wiedzy? I jakoś nie przemawia do mnie argument, że nam zadawano i jakoś żyliśmy. A jeśli nie odrobiliśmy zadań, cytując :”dostawaliśmy wciry”. Halo! Czasy się zmieniły. Czemu nie zmieniło się zatem nasze podejście? I tkwimy w jakimś edukacyjnym średniowieczu?

Mam nieodparte wrażenie, że jestem w mniejszości. Nie zadaję na weekend, bo lubię wtedy odpoczywać. Czemu młodzi ludzie nie mają również korzystać z wolnego czasu? Czy zadawanie nie jest przypadkiem zrzucaniem odpowiedzialności? Nie umiesz, bo nie zrobiłeś. Kiedy dla mnie jest też: nie umiesz, bo nie pokazałem Ci jak to zrobić. Nie wytłumaczyłem, nie powtarzałem tak długo, aż zrozumiesz. Oczywiście, żeby móc tak powiedzieć, muszę widzieć pełne zaangażowanie i chęci ucznia. Z moich obserwacji jednak wynika, że kiedy robię coś z pasją, udziela się ona młodym ludziom. I jest łatwiej.

Jestem polonistą. Nie oszukujmy się, czasem zlecam napisanie wypracowania w domu. Ale nie z dnia na dzień i nie na weekend. Jakoś do tej pory system się sprawdza. Uczniowie potrafią wypowiedzieć się na piśmie i nawet zdają dość sensownie egzaminy zewnętrzne. Choć, bądźmy szczerzy, do ideału mi daleko, hehe.

PS W ramach refleksji na zakończenie. Ile przedmiotów mają Wasi uczniowie? I zapewne każdy przedmiot jest najważniejszy na świecie i mają z niego zadawane. Choćby tylko na trzydzieści minut rzetelnej pracy. Dodajcie sobie te minutki. Ładny wynik? Bo mnie się wydaje, że ładny. A teraz siądźcie w sobotę, niedzielę lub nawet piątek i pracujcie przez tyle czasu dodatkowo. Powodzenia 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

24 komentarze “Do domu”