Trudna sztuka dyplomacji

trudna sztuka dyplomacji
źródło: http://inthemiddleseat.com

W związku z pewną freudowską pomyłkom mój wizerunek uległ dość radykalnej zmianie. Dlatego też od dwóch dni obserwuję różne reakcje na mój widok. Jedni otwarcie mówią: ” czemu Pani to zrobiła?” (wielki szacunek, nie wiem czy potrafiłabym tak wyrazić swoją dezaprobatę). Inni wprost przeciwnie, chwalą zmianę i twierdzą, że JEST EKSTRA. największą jednak grupę stanowią milczący.


Nie trzeba chyba nikomu tłumaczyć, skąd taka nazwa, niemniej jednak muszę przyznać, że są oni najbardziej różnorodnym zbiorem. Z łatwością mogę wskazać tych, którzy milczą z zażenowania, tych którzy mają to, mówiąc kolokwialnie, ” w nosie” oraz tych, którzy tylko pozornie nie są zainteresowani, a za moimi plecami szepczą i nie mogą się nadziwić.


Najbardziej denerwuje mnie chyba takie właśnie szeptanie. Nie żebym przed cudowną zmianą była mało zauważalna, ale na pewno nie wzbudzałam sensacji i na mój widok nie milkły rozmowy na korytarzu. Dlaczego o tym piszę? Bo myślę, że również w takich nieoczekiwanych sytuacjach powinniśmy naszym dzieciakom pomóc. Bo może nie ma im kto powiedzieć, co wypada, a czego robić nie wolno? I wcale nie chodzi o to żeby były wytresowane i nie miały własnego zdania. Wprost przeciwnie. Niech wiedzą co im się podoba, a co nie. Ale też niech potrafią to kulturalnie i stosownie do sytuacji wyrazić. Nie wiem na ile można przybliżyć zasady dyplomatycznego postępowania, ale może jest jakiś sposób? Mam czas żeby to przemyśleć.

A tymczasem, na przekór wszystkiemu, polecam być Happy

wasz belfer

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.