współcześni bohaterowie

Nikt z nas nie jest niewolnikiem treści, których naucza. Ani to specjalnie odkrywcze, ani nowatorskie. Wciąż jednak mam wrażenie, że często o tym zapominamy. I w imię realizacji podstawy programowej zamykamy uczniowskie dyskusje. Czy słusznie? Raczej wątpię.

Klasa maturalna. Przy okazji omawiania sytuacji Żydów, prezentowanej na łamach „Zdążyć przed Panem Bogiem”, docieramy do przyczyn wybuchu powstania w getcie warszawskim. Rozmawiamy o człowieczeństwie, heroizacji i deheroizacji. Pada również słowo: bohaterstwo.

Bohaterowie na miarę czasów

Kim jest prawdziwy bohater? Kogo można obdarzyć takimi cechami? I jakie są to cechy? Pytania mnożą się i mnożą, a odpowiedzi nie widać. W którymś momencie pada współczesne nazwisko osoby, o której można by powiedzieć, że jest bohaterem. Uczeń jednak szybko wycofuje się ze swojego typu. Nie jest pewien, czy dobrze wybrał. Postanawiamy więc wspólnie zastanowić się nad stereotypem herosa, a później odnieść wybrane cechy do postawy wspomnianej postaci.

Aby nie działać w zupełnym oderwaniu od zagadnień literackich, przywołujemy antycznych bohaterów. Zastanawiamy się, jakimi przymiotami legitymowali się, by nosić stosowne miano. Sięgamy również po przykłady z popkultury. Przecież nie każdy pamięta, co wyróżniało Tezeusza, za to wszyscy potrafią scharakteryzować krótko Batmana albo Supermena.

Dla uporządkowania myśli, rysujemy na tablicy schemat. Elementy, co do których wszyscy się zgadzamy, są na niego nanoszone, by móc z nimi dalej pracować.

Po takim wstępie przechodzimy do analizowania określonej postawy. Jak słusznie można się domyślać, debatowaliśmy o tym, czy Jurek Owsiak zasługuje na miano współczesnego bohatera. I powiem Wam szczerze, że wcale nie we wszystkich kryteriach byliśmy zgodni.

Bezinteresowność

Najwięcej czasu zajęło nam ustalenie definicji „bezinteresowności”. Czy ktoś, kto pobiera wynagrodzenie za swoją pracę wciąż jest bezinteresowny w swoim działaniu? Czy w ogóle można mówić o jakiejkolwiek bezinteresowności. Przecież nawet altruiści, pomagając innym, realizują potrzebę własnego serca (a więc mają w takim działaniu interes). Z pomocą przyszła nam tu definicja (znajdziecie ją na poniższym zdjęciu).

Rozważania zajęły nam sporo czas i wywołały niemałe emocje. Łącznie z tym, że doszliśmy do wniosku, że słowa same w sobie nic nie znaczą. Dopiero kontekst i sytuacja komunikacyjna nadają im znaczenie.

W gruncie rzeczy cieszę się z tego, że „przegadaliśmy” całe zajęcia. Najistotniejsze jest bodaj to, że pomimo różnicy zdań, debata trzymała wysoki poziom kultury. Słowa, które padały, nie raniły innych. Argumenty odnosiły się do meritum, nie zaś osoby mówiącego. Jak to pięknie, że potrafimy wyrażać własną opinię, nie urażając przy okazji interlokutora. Dumna jestem z moich uczniów, nie ukrywam.

Poza tym otrzymałam dziś namacalny dowód na to, że młodzież nie podchodzi bezrefleksyjnie do rzeczywistości. Wniosek mieliśmy jeden: Jurek spełnia kryteria, by być współczesnym bohaterem. Czy nie takich autorytetów nam trzeba? Z jednej strony wielkich i niezależnych, a z drugiej bardzo ludzkich.

PS Całkiem na marginesie muszę przyznać, że w moich oczach dziesięcioletni Panicz, który dzwoni pod 112, by pomóc potrzebującemu, też jest bohaterem. Ale to już całkiem inna historia…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.