Wróciliśmy z wakacji. A nie ukrywam, że było to dla nas niezwykle udany czas. Oczywiście mój urlop trwa jeszcze w najlepsze (choć tak trochę zaczynam już pracować nad nowymi projektami), ale Pan M. musi wracać do pracy, takie życie.
O atrakcjach, których sobie dostarczyliśmy, mieliście już okazję czytać (jeśli nie, zapraszam do <Parku Labiryntów> i <Lublina sztuk-mistrzów> ). Dziś przyszła kolej na opisanie miejsca, w którym stacjonowaliśmy, naszej bazy wypadowej. A jest o czym pisać 🙂
Jesteśmy mieszczuchami, dziećmi cywilizacji. Jednak żeby prawdziwie wypocząć, szukamy miejsc cichych i w miarę oddalonych od miejskiego zgiełku. Cenimy sobie kontakt z przyrodą i swobodę, jaką daje pobyt na wsi.
Tak się złożyło, że w tym roku odwiedziliśmy agroturystykę <Przy Wąwozie>. To malownicze miejsce położone w Karmanowicach, w zagłębiu turystycznym okolic Kazimierza Dolnego i Nałęczowa (ot, jakieś dziesięć kilometrów zarówno od jednego, jak i drugiego), tchnęło sielską atmosferą i świętym spokojem. Pisklęta wybiegane do woli, same dbały o swoje rozrywki (trampolina, basen na podwórku, zwierzęta w zagrodzie). Można było spokojnie oddać się słodkiemu nicnieróbstwu 😀Chętnie przeczytam jak Wy odpoczywacie. Wolicie wiejskie uciechy, czy miejskie muzea i zabytki?


2 komentarze “‘Przy Wąwozie’”
ja preferuje intensywne zwiedzanie przerywane cyklicznymi etapami całkowitego nicnierobienia
Intensywne zwiedzanie, przy dwójce małych dzieci, obfituje w dodatkowe atrakcje i nieoczekiwane zwroty akcji. Dlatego wybieramy umiarkowane obwożenie po miejscach wartych zwiedzenia połączone ze swobodnym hasaniem 🙂
Pozdrawiam.