Kto lubi labirynty? A właściwie, kto ich nie lubi? My uwielbiamy. Panicz z uporem maniaka rozwiązał swego czasu całą wielką księgę..na raz 😀 Nie ma więc niczego dziwnego w tym, że kiedy usłyszeliśmy, iż w okolicy, w której odpoczywamy od miejskiego zgiełku, znajduje się labiryntowy park rozrywki, postanowiliśmy się sprawdzić w trójwymiarze 😀
W tym momencie pewnie zastanawiacie się, jak mógłby taki park wyglądać. Uwaga, zamknijcie oczy i wyobraźcie sobie pole róż. Krzewy nie rosną jednak przypadkowo, wytyczone są między nimi ścieżki, wiodące do serca labiryntu. Mało?
Wyobraźcie sobie zatem pajęczynę utkaną z lin wspinaczkowych i zawieszoną wertykalnie (równolegle do powierzchni), mniej więcej na poziomie metra od ziemi. A zaraz obok przemyślnie zaplanowane i wytyczone na trawie szlaki- ścieżki. Genialny pomysł. I dla małych i dla dużych.
Oczywiście, że jest. Zarówno Panicz, jak i Jaśnie Panienka byli pochłonięci wypatrywaniem kolejnych skrzynek i zaznaczaniem na biletach wstępu śladów tych, które już znaleźli (przemyślnie, do wykonania tychże, użyto dziurkaczy o różnych ozdobnych kształtach). Dodatkowym elementem wprowadzającym emocje było, rzecz jasna, hasło (“o nie, zapomnieliśmy jednego słowa! chyba musimy wrócić i sprawdzić”). Wszystko jednak pięknie się udało i wyprawę zakończyliśmy zdobyciem dyplomu uznania za zaangażowanie.



2 komentarze “Park Labiryntów”
To coś dla mnie 😀
Wyśledzę ten Park Labiryntów i wszystkie zagadki rozwiążę 🙂
Albo jeszcze lepiej- jak tak patrzę na labirynt z linek- zrobię coś takiego moim podopiecznym na obozie. Ależ będzie frajda 🙂
Koniecznie da znać, jak Wam się udała budowa obozowego labiryntu 😀 Pozdrawiam.