Poezja do sześcianu- niebanalna analiza i interpretacja

kostki poetyckie

Interpretowanie tekstów poetyckich może sprawiać kłopoty. Szczególnie jeśli jest się niedoświadczonym, nastoletnim odbiorcą. Warto podejść wtedy do zagadnienia niestandardowo. Efekty pracy mogą przekroczyć wszelkie wyobrażenia.


Jeśli miałabym wskazać, za co najbardziej lubię Młodą Polskę, to wskazałabym na poezję tatrzańską. Na przekór dekadentyzmowi, czarnym scenariuszom i pesymizmowi, tchnie z niej powiew świeżości. I te kolory, ulotność chwili, gra światła. Nic, tylko siąść i wzdychać.
Moje zachwyty niestety nijak mają się do gustów czytelniczych uczniów (ok, rozumiem i szanuję, mamy prawo do wolnego wyboru). Postanowiłam jednak, że tak łatwo się nie poddam i przekonam młodych ludzi, że wgryzanie się w te wszystkie metafory i synestezje może być przyjemne. Że wyobraźnia tylko czeka na “paliwko” w postaci poetyckich środków językowych.
kostki poetyckie
Przystępując do zadania, wydrukowałam schemat sześciennej kostki (znajdziecie go <tu>). Dla każdego ucznia, jedna sztuka. Następnie przeczytaliśmy na głos tekst wiersza “Melodia mgieł nocnych” Tetmajera. Wspólnie omówiliśmy pokrótce, czego należy w nim szukać. I przeszliśmy do dzieła.
W tle pobrzękiwała tematyczna muzyka. A młodzież, korzystając z kredek, ołówków, ścinków kolorowych gazet komponowała obrazy kojarzące się z tekstem. Jedna ścianka kostki, jeden obraz. W ten sposób powstały całkiem nowe Kości Opowieści. Tym razem bardzo wyjątkowe, bo opowiadające o konkretnym tekście (odwrócone story cubes).
W rezultacie otrzymałam komplet kolorowych, indywidualnie zaprojektowanych sześcianów. Najważniejsze jest jednak to, że twórcy potrafili uzasadnić, dlaczego w taki, a nie inny sposób wygląda ich praca. Oraz to, że przy okazji przekonaliśmy się, iż każdy ma prawo do własnej interpretacji. A żadna z nich nie jest błędna. Przekłady intersemiotyczne górą!

Kości opowieści

źródło: storycubes.pl
Story cubes, bo o nich tu mowa, poznałam dzięki zaproszeniu do wzięcia udziału w konkursie dla szkół. Zabawa polega na tym, aby na podstawie zestawu obrazków, wyrzuconych na kostkach do gry, napisać opowiadanie. Żeby nie było tak łatwo, praca może zawierać nie więcej niż trzysta słów (dla najstarszych uczestników) i uwierzcie mi, że to nie jest wcale dużo (powiedziałabym nawet, że to dość mało). W zależności od szkoły (w sensie, czy to mała podstawówka 1-3, czy większa, czyli 4-6, czy też może starsze dzieciaki), mamy do dyspozycji cztery, sześć lub dziewięć kości z obrazkami (dziewięć kostek wchodzi w skład zestawu podstawowego we wszystkich wariantach i taki do zabawy w zupełności wystarczy, choć można nabyć trzykostkowe, tematyczne zestawy uzupełniające).
Sama zabawa w kreowanie opowieści jest ciekawa i daje niemal nieograniczone możliwości. Nie byłabym jednak sobą, gdybym nie próbowała znaleźć innych zastosowań tej kreatywnej pomocy. I co wymyśliłam? Otóż: z mniejszymi dziećmi można ćwiczyć alfabetyczne porządkowanie wyrazów (rzucamy i losowe obrazki układamy w odpowiedniej kolejności). Z nieco starszymi ćwiczymy budowanie zdań. Losujemy wyrazy i umawiamy się czy mają być podmiotem, przydawką, czy dopełnieniem, a później tworzymy wypowiedzenia. Z najstarszymi ćwiczymy motywy literackie lub teksty kultury wskazane drogą losowania.
To jednak nie wszystko. Zawsze możemy pójść w stronę wzbogacania słownictwa i szukać: skojarzeń, synonimów, antonimów. Warto również spróbować ze związkami frazeologicznymi. Odnajdujemy wyrzucone obrazki w stosownym słowniku i sprawdzamy, jakie frazeologizmy się z nim łączą. Wymyślamy metafory, porównania, epitety i co sobie jeszcze zamarzymy.
Czy mam już swój zestaw, aby sprawdzić te wszystkie możliwości? Nie. Mam jednak nadzieję, że może uda się takowe wygrać dzięki opowiadaniu mojej uczennicy 🙂 A jeśli nie, to spróbuję namówić dyrekcję na zakup kości. Przydadzą się, oj przydadzą 🙂
PS Szczegółowy opis kości znajdziecie <tu> . To poświęcona grze strona 🙂