Czy o przemocy rówieśniczej trzeba rozmawiać? Trzeba. Czy koniecznie potrzebujemy do tego wielkiej szkolnej akcji, specjalnego apelu i kilku godzin wyjętych z planu lekcji? Niekoniecznie.
Czasami znacznie większe znaczenie ma dziesięć minut dobrej rozmowy. Jedno pytanie. Jedna sytuacja, nad którą można się wspólnie zastanowić. Jedna refleksja, która zostanie z młodym człowiekiem trochę dłużej. I właśnie z takim założeniem podchodzimy do Tygodnia Przeciwdziałania Przemocy Rówieśniczej.
Małe działania, ważne rozmowy
Kiedy zaczęłam zastanawiać się nad tym, jak włączyć się w inicjatywę Ministerstwa Edukacji Narodowej, dość szybko pojawiło się pytanie: jak zrobić to tak, by z jednej strony temat rzeczywiście wybrzmiał, a z drugiej – by nie tworzyć kolejnego wydarzenia wymagającego reorganizacji pracy całej szkoły? Bo przecież nie o to chodzi, by przez tydzień mówić o bezpieczeństwie, a potem uznać temat za zamknięty.
Dużo bardziej zależy mi na tym, żeby pokazać dzieciom i młodzieży, że reagowanie na krzywdę, stawianie granic, proszenie o pomoc czy wspieranie drugiego człowieka są elementami naszej codzienności. Nie potrzebują specjalnej okazji. Dlatego powstał prosty plan. Pięć dni. Pięć haseł. Pięć krótkich aktywności.
Krok po kroku
Każdy dzień tygodnia otrzymał swoje hasło przewodnie.
Poniedziałek – WIDZĘ.
Zaczynamy od rozpoznawania. Co właściwie wydarzyło się w przedstawionej sytuacji? Czy to konflikt? Nieudany żart? A może już przemoc? Młodsze dzieci będą przyglądały się krótkim historyjkom, starsi uczniowie spróbują zmierzyć się również z mniej oczywistymi przykładami wykluczania, przemocy słownej czy zachowań w sieci.
Wtorek – CZUJĘ.
Bo emocje są ważną informacją. Rozmawiamy o tym, jak rozpoznawać własny dyskomfort, jak mówić o swoich granicach i dlaczego zdanie „to mi się nie podoba” powinno wystarczyć, by druga osoba się zatrzymała.
Środa – REAGUJĘ.
Tu w centrum znajdzie się świadek. Ktoś, kto widzi. Ktoś, kto często nie jest bezpośrednio zaangażowany, ale swoim zachowaniem może bardzo dużo zmienić. Z młodszymi uczniami przećwiczymy prosty schemat: STOP – ODEJDŹ – POWIEDZ. Starsi zastanowią się, dlaczego czasem tak trudno zareagować i jak zrobić to bezpiecznie.
Czwartek – WSPIERAM.
Nie zawsze możemy rozwiązać czyjś problem. Możemy jednak nie zostawiać człowieka z nim samego. Czasem wystarczy podejść, zapytać, stanąć obok. Powiedzieć: „Chodź ze mną”, „Widzę, co się dzieje”, „Pomogę ci poszukać kogoś dorosłego”. To właśnie takich prostych komunikatów będziemy szukać tego dnia.
Piątek – SZUKAM POMOCY.
Na koniec coś, co powinno być oczywiste, a jednak wcale takie nie jest. Proszenie o pomoc nie jest oznaką słabości. Zgłoszenie sytuacji przemocy nie jest donoszeniem. Dzieci i młodzież powinny wiedzieć nie tylko, że mogą powiedzieć o trudnej sytuacji, ale przede wszystkim komu mogą o niej powiedzieć i co wydarzy się później.

Dla każdego trochę inaczej
Nie chciałam, żeby pierwszoklasista i licealista dostali dokładnie to samo zadanie tylko dlatego, że uczestniczą w tej samej szkolnej akcji. Dlatego każda z aktywności została przygotowana w kilku wariantach.
Dzieci z klas 1–3 będą przede wszystkim nazywać emocje, analizować proste sytuacje i ćwiczyć konkretne sposoby reagowania.
W klasach 4–6 pojawi się więcej rozmowy o granicach, odpowiedzialności za słowa i roli świadka.
Uczniowie klas 7–8 przyjrzą się również bullyingowi, wykluczeniu oraz temu, jak zachowanie grupy może wzmacniać albo zatrzymywać przemoc.
A licealiści? Z nimi warto rozmawiać już bez uproszczeń. O presji grupowej. O pozornej obojętności. O cyberprzemocy. O odpowiedzialności za publikowane treści. O tym, dlaczego czasami wiemy, że coś jest nie w porządku, ale mimo wszystko nic nie robimy.
Bez wielkiej rewolucji
Całość została pomyślana tak, by pojedyncza aktywność zajęła najczęściej od pięciu do piętnastu minut. Można wykorzystać ją podczas godziny wychowawczej, edukacji wczesnoszkolnej albo na początku wybranej lekcji.Bez zmiany planu. Bez wielkiego apelu. Bez przygotowywania skomplikowanych dekoracji. Za to z przestrzenią na rozmowę.
Bo mam poczucie, że właśnie tego w działaniach profilaktycznych potrzebujemy najbardziej. Nie kolejnej akcji, którą można odhaczyć w szkolnym kalendarzu, ale okazji do tego, żeby zatrzymać się przy sprawach, które dotyczą młodych ludzi naprawdę.
A później?
Najlepiej, żeby później właściwie… nic się nie skończyło. Żeby pytanie „Wszystko w porządku?” nie należało wyłącznie do Tygodnia Przeciwdziałania Przemocy Rówieśniczej. Żeby reakcja na wyśmiewanie nie była elementem jednego scenariusza zajęć. Żeby dzieci wiedziały, do kogo pójść po pomoc także wtedy, kiedy plakaty znikną już ze szkolnego korytarza. I żeby zdanie „Nie zostawię cię z tym samego” było czymś więcej niż dobrze brzmiącym hasłem.
Bo dobre relacje naprawdę buduje się każdego dnia. Małymi gestami. Słowami. Uważnością. I decyzją, że kiedy widzę, że komuś dzieje się krzywda – nie odwracam wzroku.
A jak Wy rozmawiacie o przemocy rówieśniczej w swoich szkołach? Stawiacie na większe wydarzenia czy raczej na takie małe, codzienne działania? Jestem ciekawa Waszych pomysłów.
