
Wreszcie trochę oddechu
Egzamin za nami. Można na chwilę odetchnąć, odsunąć arkusze i pomyśleć o czymś innym niż kolejne zadanie do rozwiązania. Pomyślałam, że to dobry moment, by ruszyć z ósmoklasistami tropem Geralta z Rivii.
Do pracy przygotowałam karty oparte na fragmentach „Wiedźmina”. Chciałam, żeby po egzaminacyjnych zmaganiach uczniowie nadal czytali uważnie, szukali wskazówek i rozmawiali o tym, co dzieje się w tekście — ale w trochę innej, bardziej przygodowej scenerii.
Czytamy, tropimy, dopowiadamy
Przy „Wiedźminie” łatwo dać się porwać fabule, ale na kartach czekały też zadania wymagające skupienia. Trzeba było odnaleźć informacje, połączyć fakty i wyciągnąć wnioski. Lubię takie momenty, kiedy uczniowie zaczynają dostrzegać, że tekst zostawia czytelnikowi ślady. Wystarczy je zauważyć, a potem samodzielnie złożyć z nich całość.
Nasz wspólny bestiariusz
Skoro pojawiły się potwory, nie mogło zabraknąć bestiariusza. Zaczęliśmy tworzyć go wspólnie. Każda istota to dla nas nie tylko wygląd i krótki opis, ale też historia, która za nią stoi.
Przyglądamy się stworzeniom znanym z „Wiedźmina”, a potem szukamy dalszych tropów — w słowiańskich legendach i podaniach, ale też w innych opowieściach i tekstach kultury. Zastanawiamy się, skąd wzięły się te historie, czego ludzie się obawiali i jak tłumaczyli sobie to, co nieznane. Jestem ciekawa, jakie podobieństwa i różnice odkryjemy.
Po egzaminie też można ruszyć w drogę
Praca nad bestiariuszem pozwala nam wyjść poza samą lekturę. Jest w niej miejsce na wyobraźnię, szukanie informacji, porównywanie opowieści i wspólne tworzenie. I na zwykłą przyjemność z tego, że można przez chwilę zanurzyć się w świecie, w którym za każdym zakrętem może czekać nowa historia.
Po egzaminie też można się uczyć. Czasem wystarczy ruszyć w drogę, uważnie czytać i sprawdzić, jakie ślady zostawiły po sobie opowieści.
