zagrajmy w przypadki

ja mam, kto ma

Klasa czwarta coraz lepiej radzi sobie z odmiana przez przypadki. Są nawet takie osoby, które uważają, że to super zabawa i nie chcą robić innych rzeczy 😉 Więc bawimy się jeszcze. Co lekcję inaczej.

Po skokach wokół chusty animacyjnej (o których przeczytacie <tu>), zdrapkach, kapuście i opowiadaniu o gangu przypadków przyszedł czas na „poważną” lekcję. Zabrałam na nią kości (zostały w końcu rzucone) i małą niespodziankę. Czyli wszystko w zakręconej normie.

obrazkowe przypadki

Dzieci nie były specjalnie zaskoczone tym, że wyjęłam z papierowej torby kilka zestawów Story Cubes (przez lata dorobiłam się już niezłej kolekcji, ale wciąż mam ochotę na więcej). Zadanie z nimi związane było proste, ale i skuteczne. Każdy uczeń wybierał jedną kostkę i nią turlał. Obrazek, który został w ten sposób wybrany wskazywał rzeczownik do odmiany. By móc wybrać kolejny, trzeba było przyjść, pokazać efekty pracy i jeśli nie zawierały błędów, dokonać ponownego losowania 🙂

Nie ukrywam, że w ten sposób obeszliśmy element nudy, związany z powielaniem te samej, niezbyt ciekawej czynności (kilkukrotnego przepisania wszystkich przypadków z pytaniami, po to, by odmienić wyrazy w liczbie pojedynczej i mnogiej). W „normalnej” sytuacji dzieci szybko by się zniechęciły (i ja to rozumiem, nie ma w takim zadaniu niczego ciekawego). Dzięki kostkom tak się nie stało 🙂 Magia obrazkowych sześcianów po raz kolejny zadziałała (<tu> znajdziecie inną propozycję pracy z kostkami i przypadkami).

ja mam, kto ma

Przyszedł wreszcie czas na sprawdzenie tego, ile zostało w głowach młodych ludzi. Jak się za to zabraliśmy? Grając w „Ja ma, kto ma”. Specjalnie na tę okoliczność przygotowałam proste katy. Każda z nich zawierała nazwę przypadka oraz pytania (te elementy celowo nie były dopasowane). Uczeń zaczynający grę mówił „Ja mam (i tu nazwa przypadka), kto ma (i tu pytania z kartki)”. Dla przykładu, mogło to wyglądać tak; „ja mam ‚wołacz’, kto ma ‚z kim? z czym?'”. Osoba posiadająca odpowiednią kartę z nazwą przypadka odpowiadającego na zadane pytania mówiła „ja mam ‚narzędnik’, kto ma ‚komu? czemu?'”.

Wbrew pozorom nie było to takie proste ćwiczenie. Pomimo tego, że większość dzieciaków pamiętała nazwy i pytania, wybicie ich z określonej kolejności powodowało, że nie zawsze się orientowali, że własnie teraz jest ich kolej. Poza tym dopiero w drugiej rundzie mogłam powiedzieć, że wszyscy wiedzą na czym cała zabawa polega 😉

Zapytacie, czy długo trwało przygotowanie kart do gry. Nie bardzo. Z kolorowego kartonu wycięłam prostokąty, na które przykleiłam naklejki i zapisałam, co było do zapisania. I wicie, co? Mam ćwiczenie na lata 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.