Opis obrazka

opis obrazka

Wakacje to dobry czas na realizowanie pasji. A jeśli jeszcze można wykorzystać owoce tych działań w codziennej pracy, tym lepiej.

Od jakiegoś czasu marzę o tym, by nauczyć się robić piękne zdjęcia. Wiem, że jak przy każdej nowej umiejętności, potrzebuję czasu, aby poćwiczyć i nabyć wprawy. Ciągle jednak coś stawało mi na drodze. Aż do czasu letniego wypoczynku.
Prawdopodobnie nadal nie mogę i nie chcę się równać z mistrzami obiektywu, niemniej cieszę się zrobionymi przez siebie zdjęciami. Wiele z nich uwiecznia wiejskie zabawy Panicza i Jaśnie Panienki, więc oszczędzę Wam oglądania galerii.  Znalazły się jednak i takie kadry, którymi chętnie się podzielę.
W międzyczasie, w ramach zabawy i eksperymentu, obfotografowałam całą masę elementów krajobrazu. Zdjęcia te, po dość dokładnym przejrzeniu, postanowiłam wykorzystać do ćwiczeń językowych. Najprostsze z nich to: opisz obrazek. Dzieciaki losują numer i opowiadają o tym, co widzą na fotografii. Aby wzbogacić i urozmaicić pracę, opisywane przedmioty mogą być ukryte pod kodami QR. Można też poprosić uczniów, by przynieśli własne prace (nie wyjaśniając wcześniej celu, by się cwaniaki nie przygotowały ?).
Sądzę, że ciekawym wyzwaniem będzie wyświetlenie kilku fotografii na dużym ekranie i poproszenie, by jeden z uczniów wylosował i opisywał to, co widzi tak, by pozostali mogli zgadnąć. Albo jeszcze inaczej, rozdajemy młodym ludziom fotografie. Oni dorysowują dowolne elementy, zamieniają się pracami i dopiero wtedy opisują obrazki. Możliwych kombinacji jest wiele ?
Sądzę, że zdjęcia mogą też stanowić bazę do napisania opowiadania. Niechże wybrany kadr stanowi wstęp jakiejś wielkiej przygody. Pozwólmy młodym ludziom na uruchomienie wyobraźni, a efekty mogą przejść nasze najśmiejsze oczekiwania.
Przygotowany przeze mnie zbiór możecie zobaczyć <tu>. Dajcie znać, jak u Was wygląda wprowadzanie elementów opisu. Będzie mi również miło, jeśli napiszecie, które ze zdjęć podoba Wam się najbardziej ?
asia krzemińska

młodzi projektanci

mali projektanci
Kończąca się zima i chorujące dzieci to kiepskie połączenie. Szaro, zimno i dwie marudy w domu. Jak przez to przebrnąć?

Ostatnie tygodnie nie rozpieszczały nas pogodowo. To mróz, to chlapa. Idealne warunki do tego, by rozmnażały się zarazki. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Najpierw niemoc dopadła Syna, a kilka dni później, również Córkę. Kiedy tylko dzieci poczuły się lepiej, zaczęły się, rzecz jasna, nudzić. Kolejno wykorzystywaliśmy rozmaite pomysły na wspólne spędzanie czasu (zrobiliśmy choćby <ortograficzny dom>).
mali projektanci
Kiedy już wybawiliśmy się ciastoliną i upiekliśmy kredki (zgodnie z przepisem Martyny, który znajdziecie <tu>), doszliśmy do wniosku, że czas na coś naprawdę wielkiego. Postanowiliśmy zabawić się w projektantów mody. Póki co, szycie pozostawiliśmy innym, ale nic nie stało na przeszkodzie, by Pisklęta wykonały własnoręcznie rysunki na koszulkach.
W tym celu wyjęliśmy z szafy dwa białe podkoszulki (zakupione jakiś czas temu i zapomniane ?). Sięgnęliśmy również po “magiczne” mazaki, dzięki którym stworzone kompozycje będą trwałe. I zaczęła się zabawa. Każde z dzieci rysowało, co chciało, więc Panicz ozdobił ubranie postaciami z ulubionej gry, a Panienka wymalowała wielkiego, różowego motyla, który dostał do towarzystwa równie różowego kota (miauczący dachowiec był jednak dziełem Syna) oraz wielkiego kwiata (aby miał gdzie odpocząć).
Bawiliśmy się przednio. Dzieci całe dumne (koniecznie chcą zabrać koszulki na najbliższe zajęcia w przedszkolu i szkole). Popołudnie przyjemnie minęło. Czego chcieć więcej?
asia krzemińska

(s)FILCOWA(na) choinka

filcowa choinka

Grudzień i filc. Z tego połączenia może wyjść tylko jedno- ozdoby choinkowe 🙂 I to nie byle jakie, bo bajecznie kolorowe!

Grudniowa odsłona projektu “Dziecko na warsztat” od początku skazana była na działania około świąteczne. Do Bożego Narodzenia pozostał tydzień, choinka błyska w co drugim oknie, przyszedł czas i na ubieranie naszego drzewka. W tym roku postawiliśmy na własnoręcznie wykonane ozdoby. I niemal wszystkie takie właśnie są.
filcowa choinka

Do pracy zabraliśmy się z zapałem. Ponieważ już w zeszłym roku działaliśmy filcowo i mieliśmy pewien zasób świecidełek wykonanych z tego zacnego materiału, tym razem postanowiliśmy zaszaleć dodatkowo z guzikami, a Panicz podjął pierwsze w swym życiu próby szycia 🙂 
Zadaniami podzieliliśmy się zgodnie z wiekiem i możliwościami. Panienka odrysowywała pracowicie okręgi na kolorowych arkuszach. Dzielnie towarzyszył jej w tym Panicz, który dodatkowo wycinał później kółka i próbował doszywać guziki. Komponowaniem kolorów zajmowała się oczywiście córka, a mama działała z igłą i nitką (wydatnie pomagając synowi).

pawie oczko

choineczka

aniołek

Na koniec wszyscy zajęliśmy się strojeniem przytarganego przez tatę świerku. Najpierw światełka, a później nasze wyroby. Na łańcuchy zabrakło w tym roku miejsca 🙂 Co zatem znalazło swoje miejsce pośród zielonych gałązek? Tradycyjne “pawie oczka”, wyjątkowe anioły oraz wesołe, bo kolorowe choineczki. Radości z tworzenia i wieszania było co nie miara! 

ubieramy choinkę

A na Waszych drzewkach jakie ozdoby zagoszczą? Lubicie pracować nad własnymi, czy wolicie gotowe elementy, które możecie skomponować? Bardzo jestem ciekawa 🙂 
dziecko na warsztat

Klasowe ośmiornice

ośmiorniczki dla wcześniaków

W pracy nauczyciela, równie ważne, jak nauczanie przedmiotu, jest przekazywanie wiedzy o świecie, świadczenie własną postawą, że warto być przyzwoitym. Na tym polega rola wychowawcy. Jak sobie z nią radzę?

Bycie wychowawcą w klasie maturalnej to prawdziwe wyzwanie. Co prawda nie stawiam sobie za cel wychowywanie moich podopiecznych (są jacy są i prawdopodobnie inni już nie będą, czas na kształtowanie charakteru minął), ale staram się jednak wskazywać im drogi, którymi można podążać.
Jedną z takich drug jest wolontariat. Przez wiele, wiele lat zachęcałam młodzież do angażowania się w pomoc na rzecz Domu Małego Dziecka. W bieżącym roku szkolnym nie mam jednak czasu na to, by moim uczniom w wyprawach  do dzieciaków towarzyszyć, zatem postanowiłam wykorzystać czas dany mi w ramach “godziny wychowawczej”, by coś pożytecznego dla innych zrobić.
Wybór padł na sympatyczne ośmiorniczki, włóczkowe maskotki przygotowywane w ramach akcji <Ośmiorniczki dla wcześniaków>. Tak się złożyło, że jedna z moich uczennic zajmuje się hobbystycznie szydełkowaniem i oprócz szczytnego celu, poznajemy wzajemnie zainteresowania pozostałych (wydawałoby się, że kończąc szkołę wszyscy powinni o wszystkich wszystko wiedzieć, to kłamstwo, wcale tak nie jest).
Nie ukrywam, że początki były trudne. Nitki plątały się, oczka uciekały. Po kilku zajęciach okazało się jednak, że Ci, którzy chcą aktywnie włączyć się do akcji, trenują w domu i ich ściegi wyglądają całkiem nieźle. I tak, z tygodnia na tydzień przybywa nam małych dziecięcych towarzyszy. Wiem, że aby trafiły na oddział, muszą przejść jeszcze selekcję techniczną, ale już cieszę się, że udało się moich podopiecznych zmotywować do działania (bez względu na dalszy obrót sprawy).
A Wy? Podejmujecie działania w ramach wolontariatu? Podzielcie się swoimi praktykami.
wasz belfer

Moje Inspir@cje

inspir@cje 2016
<źródło>

Koniec czerwca to czas rozpoczynających się wakacji. Można w końcu zapomnieć o budziku i bezkarnie leniuchować. To zdaje się marzenie wszystkich nauczycieli, ale czy na pewno?

Mijają właśnie niemal dwa tygodnie od czasu, kiedy miałam okazję uczestniczyć w konferencji dla nauczycieli <Inspir@cje 2016>. Być może trudno w to uwierzyć, ale około trzystu nauczycieli z całej Polski przybyło na dwa dni (30 czerwca- 1 lipca) do Biblioteki Narodowej w Warszawie, by posłuchać o dobrych praktykach edukacyjnych.

inspir@cje 2016

Tym bardziej się cieszę, że miałam okazję znaleźć się nie tylko w gronie uczestników, ale również prelegentów tegorocznego spotkania. Wielkie oczekiwani, wielka radość i wielka duma. Tak w skrócie można opisać atmosferę i emocje towarzyszące mi w ciągu obu dni. Niezliczone spotkania ze wspaniałymi, inspirującymi nauczycielami, czerpanie z pokładów pozytywnej energii i niekończące się rozmowy w kuluarach- tego trzeba mi było.

A jeśli chodzi o moje skromne wystąpienie, to musicie wiedzieć, iż był to absolutny debiut przed tak liczną, wyspecjalizowaną publicznością. Na kilka dni przed planowaną prelekcją przygotowałam prezentację. Moim zadaniem było opowiedzieć o ciekawych pomysłach na zajęcia językowe (nieco rozszerzyłam wypowiedź o elementy związane z lekturami). We wspomnianej prezentacji znalazły się więc fotografie przedstawiające moje pomoce dydaktyczne, które łatwo i szybko uatrakcyjniają nawet najmniej interesujące zagadnienie (<tu> znajdziecie zdjęcia ze wszystkich prelekcji).

inspir@cje 2016

Dzięki sztuczkom, zaprezentowanym jeszcze przed wakacjami przez Martę<Project Salsa>, zapanowałam nad nerwami i wygłosiłam to, co miałam do wygłoszenia (dziękuję kochana, miałaś rację, nasze ciało ma wpływ na nasze emocje). Publiczność przyjęła mnie życzliwie, w przerwie pojawiły się gratulacje (to bardzo miłe). Jetem zadowolona 🙂 Na razie nagrania z całej imprezy są niedostępne, ale kiedy tylko Organizatorzy je upublicznią, dam Wam znać. Tymczasem, gdybyście mieli ochotę, zerknijcie do przygotowanej przeze mnie <prezentacji>.
Jeśli w tym roku nie udało Wam się dotrzeć na “Inspir@cje”, musicie koniecznie wybrać się w przyszłym. Ja będę.
wasz belfer

Wakacyjne kolorowanie na odstresowanie :)

mandala

Myślicie o drobnych podarunkach dla swoich uczniów, ale jest już bardzo późno i nie macie czasu na wykonanie nawet najmniejszego prezentu? To może chociaż skusicie się na kolorowankę?

Jak być może pamiętacie, postanowiłam w tym roku uhonorować każdego z moich uczniów indywidualną laurką- podziękowaniem (przeczytacie o tym <tu>). Wiele osób dało mi wtedy do zrozumienia, że to doskonały pomysł, tylko… czasu mało, pomysłu brak albo jeszcze coś innego, co stoi na przeszkodzie, by zrealizować pomysł.
Pomyślałam zatem, że być może bylibyście zainteresowani pewnym uniwersalnym drobiazgiem, który uzupełniony o jedno dedykowane zdanie, będzie świetnym podarunkiem dla Waszych wychowanków. Dzięki dwóm wspaniałym dziewczyno: Martynie z <Mamarak> i Kindze z <Pracowni Bajkowo>, ofiarowuję Wam antystresową kolorowankę idealną na wakacyjny czas (gotową do druku znajdziecie <tu> ).
Do tego dołóżcie choćby skromny cytat (poniżej przygotowałam dla Was mały zbiór) i gotowe.

Nasze życie ma cztery wielkie cele:żyć, kochać, uczyć się i pozostawić po sobie coś cennego (Steven Coney)

Zanim coś osiągniesz, musisz czegoś od siebie oczekiwać (Michael Jordan)

Nie bój się zrobić czegoś głupiego. W najgorszym razie to po prostu nie zadziała (Peter Shankman)

Nie jesteś problemem do naprawienia. Jesteś cudem do odkrycia (Ewelina Stępnicka)

Jedno działanie cenniejsze jest od dziesięciu pomysłów (Emre Yilmaz)

Wejdź na pierwszy stopień. Nie musisz widzieć całych schodów, po prostu wejdź na pierwszy stopień (Martin Luter King)

To nie góra, na którą się wspinasz Cię męczy, ale kamyk w Twoim bucie (Muhammad Ali)

Wspaniale jest świętować sukces,natomiast ważniejsze jest, aby wyciągnąć wnioski z porażki (Bill Gates)

Sukces to nie kwestia wrodzonego talentu, błyskotliwej inteligencji ani szczęścia. Sukcesy  odnoszą ludzie przekonani o tym, że wciąż się mogą wiele nauczyć (Carol Dweck)

W dwa miesiące możesz zdobyć więcej przyjaciół, interesując się innymi ludźmi, niż w ciągu dwóch lat, usiłując zainteresować sobą innych (Dale Carnegie)
 To jak? We wspaniałych nastrojach rozpoczynamy wakacje?
wasz belfer

Hokus Pokus, czyli moja czarująca Łódź

Od czasu zeszłorocznego <Carnavalu Sztukmistrzów> w Lublinie pokochaliśmy sztukę uliczną. Kiedy więc okazało się, że w Łodzi zorganizowano podobny festiwal, nie widzieliśmy innej możliwości, niż ta, by wziąć w nim udział.

“Hokus Pokus”, czary marokus… Zapewne znacie to prastare zaklęcie. Nie możecie jednak wiedzieć, że z jego sprawą zwykłe na pozór miasto staje się sceną dla wszelkich sztuk ulicznych. Linoskoczkowie, lalkarze, kataryniarz. Czegóż chcieć więcej?
hokus pokus
Dodatkowo w wyznaczonych miejscach prezentowali swoje show zaproszeni artyści (choć nie oszukujmy się, nikt nie wiedział według jakiego rozkładu się pojawiają, ostatecznie jednak nie to było najważniejsze). W głównym punkcie festiwalu (na Pasażu Schillera) udało nam się zobaczyć akrobacje braci ze <Śpiewających trampków>. Trick z sześciometrową drabiną śmierci okraszony solidną dawką poczucia humoru przykuł naszą uwagę na dłuższą chwilę.
Zdecydowanym faworytem Piskląt zostali jednak członkowie grupy <Szafa Show>. Dyrektor, Panda i strachliwy Ninja. Trio nie do pobicia 😀 Żonglerka płonącymi przedmiotami w połączeniu z wygłupami i angażowaniem w występ publiczności dały iście gorące, zapadające w pamięć widowisko. Panienka jeszcze dziś każe pokazywać sobie wciąż i wciąż zdjęcia z tego wystąpienia.
hokus pokus
Według mnie najbardziej spektakularne przedstawienie dał <Aerial Manx>, którego możliwości znaliśmy wcześniej z filmów zamieszanych w sieci. Ten australijski artysta nie tylko wykazał, że ludzkie ciało niemalże nie zna ograniczeń w gięciu się na różne strony, to jeszcze dodatkowo zahipnotyzował widownię, bawiąc się kryształową kulą. Na koniec zaś połknął miecz i z nim wewnątrz ciała wykonywał akrobacje (ot choćby takie salto w tył, łatwizna). Udowodnił tym samym, że nie ma rzeczy niemożliwych, a wszystko jest jedynie zależne od naszej determinacji i pracy.
hokus pokus
Do wymienionych już atrakcji dołóżcie bańki mydlane, szalonego klauna i pomniejszych performerów prezentujących swe możliwości w różnych punktach Piotrkowskiej. Istna magia. Wiem jedno, chciałabym by <Hokus Pokus> wszedł na stałe do kalendarza imprez miejskich.
PS Jeśli nie widzieliście jeszcze The Rolling Stones na żywo, koniecznie zerknijcie <tu>. Chłopaki postanowili w końcu odwiedzić Łódź i byli jedną z gwiazd festiwalu 😀 
wasz belfer

Podziękuj uczniowi :)

podziękuj uczniowi

Czerwiec skłania do refleksji. Nad tym, co udało się osiągnąć, jaki rozwój przybrały wypadki. Ale to też czas, w którym warto pochylić się nad tym, kim bylibyśmy gdyby nie nasi uczniowie.


Wiem, wiem. Zwykle dyskusja toczy się w kierunku: kim byliby nasi uczniowie bez nas. Bez naszych starań, wkładania do głowy wiedzy i pogadanek umoralniających. Jak często zastanawiacie się jednak: kim bylibyście, gdyby nie Wasi uczniowie? Pozwolę sobie zaryzykować stwierdzenie, że nikim. Przynajmniej w sensie zawodowym. 
No bo tak: skoro jestem nauczycielem, to gdy zabraknie uczniów, nie będę mieć pracy. A nawet jeśli nie zabraknie, to od możliwości moich podopiecznych, ich wieku, zainteresowań, zaangażowania zależy to, jak będą wyglądały nasze zajęcia (mam wrażenie, że nadal nie wszyscy są o tym przekonani).
podziękuj uczniowi
A skoro tak wiele zależy od młodych ludzi, to może warto pod koniec roku podziękować im za dziesięć miesięcy wspólnych zmagań. Nie oszukujmy się, jest nam miło, gdy na okoliczność zakończenia roku otrzymujemy kwiaty. Dlaczego nie podarować i naszym wychowankom symbolicznego podarunku? Miłych słów, które wrócą z początkiem września.
podziękuj uczniowi
Moi uczniowie otrzymali “laurki”. Na kolorowych kartonikach przykleiłam hasła, które skojarzyłam ze znalezionymi na zajęciach wartościami (tym, czego ja doświadczyłam i mam nadzieję, że dzieciaki również).  W środku znalazł się cytat pokazujący, że każdy z nich jest dla mnie, a powinien również dla siebie być kimś ważnym. A zaraz za nim życzenia udanych wakacji. Miły gest, który nic nie kosztuje, a może wywołać niejeden uśmiech.
wasz belfer

Zainfekowani bondyzmem :)

bonda

Sobotni wieczór. W mieście odbywa się święto młodości zwane juwenaliami. A ty gdzie jesteś? W bibliotece? Niemożliwe!

4 czerwca odbyła się w całej Polsce II edycja Nocy Bibliotek. W moim pięknym mieście wydarzenie to zostało dodatkowo uświetnione wieloma atrakcja, a największą z nich było spotkanie z Katarzyna Bondą. I jak? Brzmi nieźle?
bonda
Miniony rok był dla mnie czytelniczo wyjątkowy. Po wielu próbach polubiłam w końcu kryminały. A stało się tak ni mniej ni więcej, a za sprawą książki “Tylko martwi nie kłamią” (przeczytacie o niej choćby <tu>). Kiedy więc nadarzyła się okazja na spotkanie z Królową Polskiego Kryminału, nie wahałam się nawet chwili. 
Jaką osobą okazała się być Katarzyna Bonda? Bezpośrednią, ekspresywną i pewną siebie. Do tego należy dołożyć poczucie humoru, wielką pasję i niezwykły warsztat pisarski. A wszystko zmieszczone w filigranowym ciele blondynki. Aż trudno uwierzyć, że ta anielsko wyglądająca osóbka “morduje” z zimną krwią swoich bohaterów. A jednak.
Pochłonęłam wszystkie dostępne pozycje niemal jednym tchem. “Sprawa Niny Frank”, “Florystka”, czy w końcu seria o Saszy Załuskiej. Nie potrafiłabym wskazać, która z nich podobała mi się najbardziej. Wiem jednak za co je lubię. A za co? Za to, że rozwiązanie często zaskakuje. Za to, że bohaterowie nie są sztampowi i papierowi. No i przede wszystkim za piękny, bogaty język. Czegóż chcieć więcej?
bonda
Jeśli nie mieliście jeszcze przyjemności spotkać najlepszego profilera polskich pisarzy, koniecznie sprawdźcie, czy nie pojawi się w Waszej okolicy. Warto pójść i posłuchać o tym, jak powstają opowieści. A najnowsza rozgrywa się właśnie w Łodzi. Przebieram nóżkami czekając na premierę 😀
PS Zdjęcia pisarki udostępniła na potrzeby wpisu Magda z <Save the magic moments>, która dzielnie towarzyszyła mi w spotkaniu. Dzięki Madzia!

PPS Kubo Ćwieku, nie czuj się zagrożony. Nadal jesteś moim ulubionym autorem 😀 

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Znalazłeś inspirację? Podziel się!

EMAIL
Facebook
Facebook
YouTube
Pinterest
Instagram