malarskie impresje

iris scott
<źródło>

Przygotowuję się do matury. Nie swojej, rzecz jasna, a moich podopiecznych. Dziś na warsztacie: opis obrazu.

Z doświadczenia wiem, że młodzi ludzie najbardziej obawiają się wylosowania na maturze ustnej obrazu/ plakatu. Sądzą, że interpretacja takiego tekstu kultury jest zawiła i niezrozumiała. Tak długo będą w ten sposób myśleć, jak długo będą uznawać, że sztuka jest czymś odległym i dostępnym wyłącznie dla nielicznych. Tymczasem, z mojego punktu widzenia, jest zupełnie inaczej.
Aby i moi drodzy maturzyści poczuli się nieco pewniej w obcowaniu ze sztuką, postanowiłam zaangażować ich do udziału w kreatywnym wyzwaniu. Będzie ono miało miejsce w ferie i z całą pewnością jeszcze o nim przeczytacie. Dziś natomiast pokażę Wam, w jaki sposób przygotują młodych ludzi do świadomego odbioru tekstów kultury.
Przeszukując zasoby sieci, trafiłam na stronę niezwykłej, współczesnej artystki, Iris Scott. Ta utalentowana, młoda kobieta tworzy energetyczne, na wskroś świetliste obrazy, nawiązujące do dobrze wszystkim znanego impresjonizmu. Nie mogłam się wprost oprzeć, by nie wykorzystać jednego z jej dzieł na potrzeby własnych działań edukacyjnych. I tak powstał opis obrazu z komentarzami (kompletny zestaw próbny, ćwiczenie + rozwiązanie, znajdziecie <tu>).
Co się w nim znalazło? Omówienie kompozycji, barw, elementów dynamicznych. Szczególnie zaakcentowana została rola światła oraz znaczenie miejskiej przestrzeni. Całości dopełniła interpretacja niesionego przesłania. Aby uczniom łatwiej było tworzyć własne teksty omawiające dzieła sztuki, na marginesach umieściłam komentarze, w których dodatkowo akcentuję elementy, na które należy zwrócić uwagę. 
Jak myślicie? Warto w ten sposób pracować? A może podzielicie się własnymi spostrzeżeniami dotyczącymi portretu wykonanego przez Iris?
wasz belfer

(nie)stworzone historie

nie-stworzone historie

Styczeń tuż, tuż. A co w styczniu? Rusza nowy projekt! Tym razem dla szkół podstawowych.

Pamiętacie <Stworzonych z wyobraźni>? Projekt literacki, w którym zespoły z całej Polski tworzą wspólnie powieści w różnych konwencjach? Już za chwilkę rusza młodszy odpowiednik tej inicjatywy, czyli <Nie-stworzone historie>.
Tym razem zaprosiłam do zabawy dziesięć zespołów zrzeszających dzieciaki z klas 4-6 szkoły podstawowej. Dziewięć spośród nich, to grupy pracujące przy szkołach stacjonujących na terenie Polski. Jedna grupa to dzieciaki, uczęszczające do polskiej placówki w Czarnogórze (na Litwie).
Ponieważ tym razem wiek uczestników jest niższy, to i zadanie będzie nieco łatwiejsze. Zamiast powieści, pracować będziemy nad opowiadaniami w odcinkach. W każdym z fragmentów należy wykorzystać konkretną formę wypowiedzi (np. opis, charakterystykę itp.). Oczywiście, fragmenty będą krążyć pomiędzy zespołami, a podpowiedzią fabularną staną się kości <Story Cubes>. I tak przez sześć miesięcy ?
Ciekawi efektów? Ja, bardzo! Już nie mogę się doczekać, co powstanie z takiego wspólnego pisania.
wasz belfer

Czytaj z Belfrem

czytaj z belferm

Bieżący rok szkolny mija nad pod znakiem działań wspierających czytelnictwo. Ponieważ czytać lubię i czynię to w każdej wolnej chwili, nie sprawiło mi kłopotu zaplanowanie kampanii dla moich uczniów. Tym razem jednak czyham na Was…

O tym, jak pracuję nad uczniowską miłością do książek przeczytacie <tu>. Minęło już kilka miesięcy od początku roku szkolnego i kampania nabrała całkiem ładnego rozpędu (choć część elementów dopiero będziemy wdrażać). Tym razem mam propozycję dla Was, nie będących moimi uczniami 😉
Jest w sieci wiele grup, które mają za cel propagowanie czytelnictwa (sama do jednej takiej należę, znajdziecie ją <tu> ). Gorąco zachęcam, byście i Wy znaleźli swoje czytelnicze miejsce w Internecie (bądź podzielili się adresem wartym uwagi). 
Ze swojej strony chciałabym jednak zaproponować cykliczną wymianę myśli i tytułów, które warto polecić uczniom. Na rynku czytelniczym pojawią się wciąż nowości, za którymi nikt z nas nie jest w stanie podążać (nie ukrywam tego, że nie zawsze znam tytuł, o którym opowiadają dzieciaki w szkole, nie nadążam z poznawaniem wciąż nowych i nowych pozycji książkowych). Bylibyście chętni? 
Jak to widzę? W komentarzach zamieszczamy tytuły i krótkie opisy propozycji. Wszystko to zbieram i publikuję jako listę do wglądu (coś na kształt tej, która pojawiła się w wakacje, tyle, że uporządkowanej i do edycji). Ze spisu tego korzystacie w sposób dowolny. Jeśli uda Wam się porozmawiać, o którejś książce z uczniami, dodajecie w kilku zdaniach refleksję na jej temat.   Będzie owocną taka współpraca? Koniecznie dajcie znać, czy w to wchodzicie 🙂 (<tu> znajdziecie dokument, w którym możecie wpisywać swoje propozycje).
A na zachętę mały prezent, wyjątkowe <zakładki>, gotowe do druku. Wiecie kto je dla Was narysował?
Wasz belfer

Wypracowania na cztery ręce

Najważniejszą formą wypowiedzi dla licealistów są wypracowania maturalne (rozprawki lub analizy tekstów poetyckich). Ćwiczenie tychże przebiega zwykle według ustalonego schematu. Co się jednak stanie, gdy zaburzymy znany porządek rzeczy?

Na pomysł rotacyjnego pisania wpadłam już jakiś czas temu. Temu założeniu podporządkowany jest projekt <Stworzeni z wyobraźni>, w którym dziesięć zespołów z całej Polski pracuje nad dziesięcioma powieściami równocześnie (wymieniając się tylko co miesiąc powstałymi fragmentami). Idea wydała się o tyle interesująca, że postanowiłam przenieść ją na grunt licealny. 
Na czym polegało ćwiczenie? Uczniowie losowali po jednym utworze literackim (pojawiły się tytuły oznaczone w podstawie programowej gwiazdką, czyli absolutnie obowiązkowe). W związku z nim mieli za zadanie sformułować temat oraz tezę (pierwszy fragment skoncentrowany był na wstępie). Następnie podawali efekty swojej pracy kolejnej osobie, by ta dopisała pierwszy argument. I tak, aż do zakończenia (wymieniając się kartkami po każdym akapicie).
Sami zainteresowani przyznali, że było to ciekawe doświadczenie. Sprawiło kłopot, ponieważ zakładało wyjście z wygodnej szufladki utartego myślenia. Zmuszało do spojrzenia na różne problemy oczyma innych ludzi (co przychodzi niektórym z wielkim trudem). Docenili jednak fakt, że mieli możliwość, za sprawą tego zadania, poszerzyć własne horyzonty, zmierzyć się z niekoniecznie oczywistym dla wszystkich oglądem na rozmaitych zagadnień.
A co na zakończenie? W związku z porządnie wykonaną pracą, wszystkie rozprawki zostaną przeze mnie docenione i sądzę, że  uzyskane wyniki będą dla uczniów wielce zadowalające.
Co myślicie o takiej formie ćwiczenia? Warto dawać uczniom szansę na nieszablonowe działanie? Podzielcie się opinią, koniecznie.

PS Gdybyście mieli ochotę pobawić się z nami w pisanie wypracowań na odległość, dajcie znać. Spotkamy się projektowo!

Zespół dobrze skomponowany, o mocy indywidualistów

dobrze skomponowani

Bycie wychowawcą niesie ze sobą odpowiedzialność. Nie tylko za to, aby dzieciaki nie wagarowały, zmieniały buty i mówiły: dzień dobry. Przede wszystkim warto zadbać o to, by dobrze się ze sobą czuły, były dla samych siebie ważne. A przy okazji znalazły swoją rolę w zespole.

Dużo rozmawiam ze swoimi uczniami (i tymi wychowawczymi, i pozostałymi). Interesuje mnie, co mają do powiedzenia, chętnie podejmuję różnego typu dyskusje. Równocześnie mam świadomość, że wyrażenie własnego zdania może młodym ludziom sprawiać kłopoty (sami o tym mówią). Na szczęście mam wiele okazji, by ich do tego zachęcać i uczyć.
O <Pytakach>, czy <Kościach emocji> mogliście już przeczytać. Szczególnie te pierwsze świetnie się sprawdzają i chętnie z nich korzystam (jako wstęp na różnych zajęciach). Tym razem postanowiłam, że popracujemy nad ukazaniem siły tkwiącej w zespole złożonym z indywidualistów.
dobrze skomponowani
Przyglądając się dzisiejszej młodzieży mam wrażenie, że dzieli się na dwie pozornie różne grupy: tych, którzy za wszelką cenę chcą się wyróżniać i tych, którzy chcą zniknąć w tłumie. Dlaczego ten podział jest tylko pozorny? Ponieważ sądzę, że nawet Ci, którzy krzyczą swoją postawą: “zobacz mnie!” chcą się czuć bezpiecznie i być częścią grupy (utożsamiać się z nią, więc i po części ukryć).
Tymczasem tak rzadko zwracamy uwagę na to, że nie potrzeba nikogo udawać, że każdy posiada zestaw pięknych i różnorodnych cech (nawet jeśli obok nich prezentuje te, które są mniej zacne). Jednak prawdziwa siła tkwi w zespole. Z mojego punktu widzenia najważniejszą i chyba najtrudniejszą rolą wychowawcy jest takie pokierowanie klasą, by każdy czuł się zauważony, doceniony i ważny. By dzieciaki wiedziały, że mogą na nauczycielu, ale i na sobie nawzajem, polegać.
dobrze skomponowani
Aby moim “osobiści” uczniowie znali swoją wartość, przeprowadziliśmy ćwiczenie. Korzystając ze schematycznych ludzików (nazwanych na własny użytek: myśludzikami), komponowali siebie (wybierali głowy z minami, fryzury, układ rąk i nóg). Gotowego człowieczka umieszczaliśmy na arkuszu szarego papieru, by dopełnić go tym, co lubimy, jak spędzamy czas, umiejętnościami, zainteresowaniami (każda kategoria miała swój kolor karteczki).
W końcowej fazie zadania zapytałam młodych ludzi, jakim są zespołem? Jakimi cechami odznaczają się jako klasa? Odpowiedzi spisaliśmy i również przykleiliśmy do arkusza. Efekt tych wszystkich działań jest imponujący. Sami przyznajcie, dzieciaki potrafią nieźle zaskoczyć 😀 
wasz belfer

Przygarnij zakładkę :)

przygarnij zakładkę

Kampania <Czytam, bo lubię> rozkwita mimo tego, że jest dopiero wrzesień. Właśnie wpadł mi do głowy całkiem nowy pomysł na dodatkową atrakcję i kolejną zachętę dla moich uczniów. Całkiem sympatyczny pomysł 🙂

“Gdzie zamieszka Twoja zakładka”? Na tak postawione pytanie byli zobowiązani odpowiedzieć uczniowie, kiedy otrzymali przesympatyczne zwierzaki sprezentowane przez Martynę z <mamarak.pl>. A odpowiedź wcale nie była łatwa i oczywista. Spotykaliśmy się z dwoma rodzajami trudności:
  1.  dzieciaki czytają bardzo dużo i nie potrafią zdecydować, która książka jest ulubioną (a do ulubionej zakładka miała z założenia trafić);
  2. dzieciaki czytają bardzo mało i trudno im podać tytuł ulubionej książki, ponieważ takowej nie ma (wtedy mogły wskazać na lekturę, który najlepiej wspominają).
przygarnij zakładkę
Zadanie przeprowadziłam w klasach licealnych i gimnazjalnych. Pojawiło się kilka nieznanych mi tytułów, ale większość znałam, choćby ze słyszenia. Część wypowiedzi mnie rozbawiła (np. “moja zakładka będzie mieszkać w każdej nowej książce, bo to pies włóczęga”), część wzruszyła (“moja zakładka zamieszka w książce “Zabi drozda”, bo często do niej wracam”). Wszystkie uważam za bardzo wartościowe, bo szczere. 
A Wasze zakładki gdzie zamieszkają? Wiecie już?
wasz belfer

Jest film, nie ma nudy- o filmie w edukacji polonistycznej

Lubię wykorzystywać na swoich lekcjach narzędzia związane z tworzywem filmowym. Choć pozornie nie są one bliskie literaturze. A jednak. Oto powody, dla których warto na zajęciach pracować z filmami.

Podczas licznych rozmów z nauczycielami, kiedy dzielimy się pomysłami na prowadzenie zajęć, często słyszę pytanie:

Nie szkoda Ci czasu na filmy?

Nie, nie szkoda. W gruncie rzeczy uważam, że  to bardzo skuteczne medium w pracy z młodymi ludźmi. Trzeba tylko umiejętnie je wykorzystać. Rodzi się natomiast kolejne pytanie: umiejętnie, czyli jak? W jaki sposób zaplanować zajęcia, aby poprzez edukację medialną zrealizować cele przynależne do ścieżki polonistycznej?
Otóż, wystarczy dobrze przemyśleć, co chcemy osiągnąć, nad jakimi kompetencjami zamierzamy pracować? Pomyślcie tylko, czy rozmowa o wspólnie obejrzanej adaptacji (a przynajmniej jej fragmentach) nie może stanowić początku dyskusji o fabule książki? O motywacji i charakterach bohaterów? Czy nie będzie to również piękny wstęp do odnajdywania podobieństw i różnic pomiędzy obrazem filmowym a tym, co działo się na kartach literatury (jak na dłoni widać, kto sięgnął po oryginał). Najważniejsze jednak, że nasi uczniowie chcą z nami rozmawiać (w konstruktywny sposób wyrażają własne zdanie i je uzasadniają, pięknie!).
Inny przykład? Tym razem to my stajemy się twórcami. Dlaczego to takie ważne? Ponieważ nasi uczniowie otrzymują niepowtarzalną szansę na pokazanie siebie poprzez wymyśloną kreację. Załóżmy, że zamiast zwyczajnego omawiania treści lektury proponujemy by dzieciaki nakręciły film. Co zyskamy? Bardzo wiele. Młodzi ludzie sporządzą plan wydarzeń (nawet jeśli nazwą go spisem scen, czy wykonają <storyboard>, nadal pracujemy nad tym samym). Następnie zaplanują ciąg wydarzeń tak, by tworzył logiczną całość pomimo koniecznych skrótów (przy okazji przekonamy się w jaki sposób i w jakim stopniu zrozumieli to, co przeczytali). W końcu nakręcą film, na podstawie którego można prowadzić dalsze rozmowy (tak na marginesie, przemycamy kompetencje związane z technologią, one też zostały ujęte w podstawie programowej).
Jednym z moich najnowszych zastosowań filmu w pracy na zajęciach, są filmiki instruktażowe. Do tej pory wykorzystywałam je głównie podczas ćwiczeń związanych z przygotowaniami do matury ustnej z języka polskiego (więcej na ten temat przeczytacie <tu>). W najbliższym czasie zamierzam jednak pójść o krok dalej i udostępniać dzieciakom nagrane przez siebie mini wykłady zawierające teorię literatury (choć może nabiorę chęci i rozszerzę tematykę o inne elementy, jeszcze nie wiem).
Podsumowanie moich rozważań znajdziecie <tu>. Tak, tak, bardzo polubiłam prezi i chętnie pracuję w nim nad kolejnymi prezentacjami 🙂 
A Wy korzystacie z dobrodziejstwa filmowego? Czy wolicie bardziej tradycyjne metody pracy? Chętnie się tego dowiem.
wasz belfer

Filmowe love-nakręceni na teorię literatury:)

kamera

Minione miesiące upłynęły mi na przygotowaniu rozmaitych projektów, które wystartują we wrześniu. Najwięcej zabawy przynieśli mi <Stworzeni z wyobraźni>. Nakręciłam się na teorię literatury 🙂 

“Stworzeni z wyobraźni” to kreatywny projekt, w ramach którego uczniowie z różnych szkół wspólnie będą pracować nad powieściami. Przewidziałam, że w ciągu dziesięciu miesięcy powstanie dziesięć tekstów w dziesięciu konwencjach (więcej przeczytacie <tu>). I o prezentację konwencji własnie postanowiłam zatroszczyć się w wakacyjne miesiące.
Dlaczego zdecydowałam się na wykonanie takiej dodatkowej pracy? Pomyślałam, że dobrze by było, aby uczniowie mieli małą podpowiedź/ ściągę podczas tworzenia kolejnych fragmentów tekstu projektowego. Oczywiście, mogliby poszukać sami i przeczytać, ale czy muszą? Podjęłam decyzję, że ułatwię im to zadania, tak, aby pisanie powieści było prawdziwą przyjemnością.
Czy łatwo było sprostać wyzwaniu? I tak, i nie 🙂 Przyszło mi zmierzyć się z kwestiami technicznymi (nie mamy kamery, więc wszystkie filmy zostały nakręcone aparatem). Trzeba było zadbać o to, by mikrofon nie był za daleko (inaczej głos brzmiał jak z wiadra), ani za ciemno (kręcone wieczorem odcinki trzeba było rozjaśniać w programie). Przede wszystkim jednak musiałam przełamać obawy przed filmowaniem samej siebie. Okazało się jednak, że wcale nie było tak źle.

filmolove

Filmowanie to jedno, bo czekała mnie jeszcze choćby najskromniejsza obróbka w prostym programie (wybrałam Windows Movie Makera, choć mogłam edytować filmy bezpośrednio na YT). Dołożyłam planszę z logo projektu, napisy, dograłam muzykę (z legalnego źródła). I gotowe. Efekty pracy możecie obejrzeć <tu>.
Mam nadzieję, że doświadczenia filmowe wykorzystam w trakcie, przewidzianych w najbliższy czasie, warsztatów dla nauczycieli “Filmolove”. To dopiero będzie wyzwanie 🙂 Już nie mogę się doczekać.

wasz belfer

Czytam, bo lubię!

czytam, bo lubię

Wakacje dobiegły półmetka. Nawet się nie spodziewałam, że niewinna z pozoru akcja przeistoczy się w poważną kampanię, a tymczasem, sami zobaczcie, co przyszło mi do głowy.

Kiedy jakiś czas temu zadałam na forum pytanie o to, po jakie książki sięgają młodzi ludzie, nie zdawałam sobie sprawy z konsekwencji, jakie przyniesie odpowiedź. W tamtym momencie zależało mi na stworzeniu listy lektur nadobowiązkowych (przeczytacie o tym <tu>). Uzyskałam taką liczbę podpowiedzi, że aż zakręciło mi się w głowie. 
Pozbierałam jednak myśli, spisałam dokładnie wszystkie pomysły, posprawdzałam założenia podstawy programowej i TADAM! Mogę Wam dziś zaprezentować plan kampanii mającej na celu wzrost czytelnictwa w szkole, w której pracuję (choć niektóre elementy wykraczają poza jej mury).
Pewien zarys kształtował się w mojej głowie od dawna, teraz jednak udało się nadać mu formalny kształt i nie ukrywam, że jestem z tego powodu zadowolona. Z jakich elementów składać będzie się kampania? Otóż: ze znanych Wam już <Żywych okładek> (mam nadzieję, że znajdą się chętni do współpracy w tej materii, również wśród Was), listy lektur nadobowiązkowych, wolontariatu, w ramach którego starsi poprowadzą zajęcia dla młodszych. Dołączcie do tego Konkurs Plastyczny <Baśnie, naturalnie!>, koło czytelnicze i zbiórkę książek dla oddziału dziecięcego przy wybranym szpitalu. Musi się udać.
Gdybyście byli ciekawi, jak konkretnie wygląda opis przedsięwzięcia, znajdziecie go <tu>. A tych, którzy wolą pooglądać wersję skróconą, zapraszam do zapoznania się z <prezentacją>.
Ja zaś idę zażywać wakacyjnego relaksu. A co mi tam 🙂 

PS Listę lektur nadobowiązkowych znajdziecie <tu>
wasz belfer

Zdobądź wyższy poziom- czytaj książki!

co z tym czytaniem
W najbliższym roku szkolnym chciałabym spróbować sił i zaproponować moim uczniom gamifikację, zamiast tradycyjnego porządku zajęć. Analizując przygotowane zadania uznałam, że potrzebuję dodatkowego, stałego zadania, które pomoże młodym ludziom “wskoczyć na wyższy poziom”. Jak myślicie, na po wpadłam?

Czytanie! Idealne rozwiązanie! Nie chodzi, rzecz jasna, o obowiązkową listę lektur. Do tych pozycji mam nadzieję zachęcić dzieciaki w inny sposób. Pomyślałam raczej o stworzeniu listy dodatkowych, nadobowiązkowych tytułów. Tylko od uczniów będzie zależało, czy po nie sięgną, a jeśli tak, to ile z nich zechcą poznać. Każda przeczytana i obgadana na konsultacjach książka, to dodatkowe punkty w puli (być może wymienne na inne lekcyjne dobra, być może podwyższające końcowy wynik- muszę jeszcze pomyśleć).
Trudno było mi zdecydować, jakich autorów wskazać. Odwołując się do własnych doświadczeń, powinnam zaproponować wiele fantastyki, a zależało mi na szerokim wachlarzu wyboru. Na drodze eksperymentu zdołałam stworzyć listę, a raczej tasiemcowy, niemal niekończący się spis. Nie mam pojęcia, jak spośród tego dobra wybiorę maksymalnie dwadzieścia pięć tytułów. Będę jednak dzielna i wgryzę się w recenzje, a później podejmę decyzję 🙂 
co z tym czytaniem
Tak się składa, że dobrowolne, nieobowiązkowe czytanie to tylko jeden z elementów planowanej przeze mnie szerszej akcji: “Co z tym czytaniem?”. Pozostałymi fragmentami będą: zachęcenie gimnazjalistów do głośnego czytania dla maluchów (czyli: duzi dla małych), żywe okładki (znane już z tegorocznej akcji: <jak nie czytam, jak czytam>) oraz klub czytelniczy (koło dla zainteresowanych).
Mocno wierzę w to, że na planach się nie zakończy. A ostateczną listę nadobowiązkowych lektur poznacie pod koniec wakacji. Sama jestem ciekawa jej kształtu.
wasz belfer
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Znalazłeś inspirację? Podziel się!

EMAIL
Facebook
Facebook
YouTube
Pinterest
Instagram