komiksowe przypadki

komiksowe przypadki

Ostatnio najwięcej pomysłów przychodzi mi do głowy, kiedy mam poprowadzić zastępstwo. Nieoczekiwana sytuacja wymusza realizowanie treści bez konieczności wykorzystania podręcznika, czy zeszytu. Wtedy właśnie powstają takie cudeńka ?

O tym, że mam lekcję z klasą piątą dowiedziałam się na dwie godziny przed faktem (koniecznie muszę zaznaczyć, że na co dzień się nie spotykamy przy okazji zajęć z języka polskiego). To dość dużo czasu, by zaplanować działania. Siadłam, pomyślałam i narysowałam ? Historyjka z przypadkami w tle, idealne rozwiązanie nie tylko na potrzebę chwili.
Zajęcia rozpoczęliśmy od przypomnienia najważniejszych wiadomości o rzeczowniku. Niby wszystko już było i wszystko wiemy, a jednak, takich powtórek nigdy dość. Następnie rozdałam dzieciakom obrazki (całość znajdziecie <tu>). Na każdym z nich widniała mówiąca Alinka. Wokół komiksowego dymka zamieściłam pytania pomocnicze, dzięki którym porządkowaliśmy rysunki. Zadaniem młodych ludzi było ułożenie obrazków w taki sposób, aby prezentowały kolejne przypadki rzeczownika.
komiksowe przypadki
Kiedy już mieliśmy porządek w historii, przeszliśmy do opracowywania dialogów. Dzieciaki otrzymały w tej kwestii sporą dowolność. Należało jedynie tak dopasować słowa, by “Kuba” i “paczka” występowały w formie podpowiadanej przez pytania pomocnicze. Przy okazji omówiliśmy kwestię łączliwości czasowników i wskazaliśmy najpopularniejsze połączenia wyrazowe tworzone przez określone przypadki (bardzo ułatwiają one odmianę przez przypadki).
Ostatnim elementem lekcji było narysowanie przez uczniów komiksów własnego pomysłu, w których występowałaby para rzeczowników odmieniona przez przypadki (na zasadzie tego, który wcześniej uzupełniali). Tak sobie myślę, że opracowane dziś ćwiczenie może okazać się całkiem pomocne, gdy pójdę na stałe uczyć do podstawówki. A może macie inne patenty na przypadki? Dajcie znać!
asia krzemińska

wypracowanie dobrze rozegrane

wypracowanie dobrze rozegrane

Ćwiczycie z uczniami pisanie wypracowań, ale wciąż macie poczucie, że to jeszcze nie to? Spróbujcie z nimi zagrać! W charakterystykę, rozprawkę lub opowiadanie ?

Jestem wielką miłośniczką prostych, ale niebanalnych rozwiązań. Przygotowując moich wychowanków do tworzenia dłuższych form wypowiedzi pisemnej sięgnęłam już po najrozmaitsze środki (zaproponowałam przeprowadzenie <wywiadu>, rozrysowałam <rozprawkę>). Tym razem postanowiłam wykorzystać planszę gry <drabiny i węże> i wkomponować w nią elementy wypracowania tak, by móc utrwalić jego budowę.
Pomysł jest o tyle prosty, co uniwersalny. Przygotowujemy planszę z czterema rodzajami pól (właściwie każda dłuższa forma wypowiedzi dzieli się na cztery zasadnicze części). Różnice zaznaczamy kolorami (jeśli mamy możliwość powielenia planszy w kolorze), kształtem lub charakterystycznym znaczkiem przy każdym polu. W tej wersji każdy uczeń otrzymuje własną grę i może opracować do niej pytania.
W innym wariancie przygotowujemy planszę dla całej klasy i przeprowadzamy rozgrywkę dzieląc dzieciaki na zespoły. Warto w tym wypadku pokusić się o namalowanie pól na formacie przynajmniej A3 i zalaminowanie gry (w wersji maksi zamiast kartki wykorzystujemy tablicę ?, a pionkami są magnesy).

wypracowanie dobrze rozegrane

Jak grać?  Do każdego z ponumerowanych pól przygotowujemy pytanie/ zadanie. Grupujemy je odpowiednio do określonej części wypracowania. Uczestnicy rozgrywki rzucają kostką, liczba oczek wskazuje o ile pól przesuwają swój pionek. Aby jednak mogli wykonać ruch, muszą poprawnie odpowiedzieć na pytanie/zadanie z wylosowanego pola. Jeśli się to nie uda, pozostają w miejscu.
Co daje takie rozegranie sprawy? Wielokrotne powtórzenie konkretnych informacji (mimochodem wiadomości zostają w głowie). Przy okazji dobrze się bawimy. I wcale nie musimy wszystkiego zapisywać (w myśl zasady, że nie wszystko, co zapisane zostanie zapamiętane). Gdybyście mieli ochotę wypróbować tę metodę, przykładowy zestaw pytań oraz planszę znajdziecie <tu>. Skusicie się?
asia krzemińska

manifestacja młodych – Asnyk dla wtajemniczonych

asnyk dla wtajemniczonych

Dla lepszego zrozumienia tekstu, warto go zilustrować. A jeszcze lepiej poprosić, by młodzi ludzie dokonali analizy przez pryzmat obrazu. Co też uczyniliśmy ostatnio.

Każde urozmaicenie omawiania poezji jest mile widziane. Dzieciaki, bez względu na wiek, mają kłopot z rozumieniem tekstów lirycznych. Na manowce zwodzi je zwykle język, metaforyka, niespotykana składnia (choć, rzecz jasna, nie zawsze wszystkie te elementy występują).
Dosyć dobrze sprawdza się w takich sytuacjach tworzenie sześcianów zawierających obrazkową interpretację słów poety (więcej na ich temat przeczytacie <tu>). Tym razem jednak zdecydowałam, że licealiści będą pracować z narzuconym obrazem, który należy objaśnić wyszukując odpowiednich fraz w wierszu “Do młodych” Adama Asnyka.
Natychmiast z sali padło pytanie: 

Czy można to zadanie wykonać źle?

Zgodnie z filozofią wyznawaną na moich zajęciach, odpowiedź mogła być tylko jedna: nie. Bez względu na to, jak zostały dopasowane cytaty, można było obronić twierdzenie, że są dobrane właściwie. Najważniejszym elementem ćwiczenia było uzasadnienie wyboru i obrona własnego stanowiska. 
Nie muszę chyba tłumaczyć, że aby potrafić sprostać oczekiwaniom, należało wiersz dobrze zrozumieć i umieć go zinterpretować. Dość istotne okazało się również wskazanie elementów nawiązujących zarówno do myśli romantycznej, jak i pozytywistycznej (co uczyniliśmy uzupełniając wypowiedzi poszczególnych osób). Szczególną uwagę poświęciliśmy również “światłu” ujawnionemu w poszczególnych wersach, jako znakowi nowych czasów i powrotu do filozofii rozumu.
Na zakończenie poprosiłam, by uczniowie zastanowili się i podali związki frazeologiczne oddające ducha wspomnianych epok (musiały zawierać słowa: głowa i serce, jako symbole przywołanych okresów). Mam nadzieję, że za sprawą takich działań w uczniowskich głowach pozostanie choć cień po omawianym tekście. 
asia krzemińska

Związki myślograficzno- frazeologiczne

związki frazeologiczne

Czytając uczniowskie prace i słuchając wypowiedzi, doszłam do wniosku, że największy kłopot stanowi łączliwość związków frazeologicznych. Planując działania mające temu zaradzić, postawiłam na rysowanie. Myślografia w grze!

Staję ostatnio na głowie, z sercem wyciągniętym na dłoni, by moi podopieczni jak najwięcej wynieśli z poprzedzających egzaminy dwóch tygodni zajęć. Wiem jednak, że głową muru nie przebiję. Uczniowie są zmęczeni i rozmowa z nimi jest jak rzucanie grochem o ścianę. Dlaczego o tym wspominam? Ponieważ za cel obrałam związki frazeologiczne ?
Na początek przygotowałam trzy karty. Z głową, murem i sercem (stąd powyższe wytłuszczenia w tekście). Ćwiczenie polega na tym, by najpierw dzieciaki odgadły, jakie metafory zostały ukryte za obrazami. Kolejnym krokiem jest ułożenie zdań wyjaśniających sens każdego ze sformułowań.
W dalszej części zajęć to młodzi ludzie będą proponować swoje frazeologizmy, inne niż przywołane przeze mnie. Należy je narysować, tak aby pozostawali byli w stanie odgadnąć, co autor miał na myśli ? W tym fragmencie lekcji dzieciaki mogą posługiwać się odpowiednim słownikiem (przy okazji warto przypomnieć, jak z niego korzystać).
związki frazeologiczne
związki frazeologiczne
Podsumowanie zajęć to stworzenie krótkiego, spójnego tekstu, w którym zostaną wykorzystane wybrane związki (w liczbie sześciu). Ciekawa jestem jakie historie powstaną (może zmrożą krew w żyłach, oby tylko nie były to marzenia ściętej głowy ?).

Gdybyście mieli ochotę wykorzystać w swojej pracy zaproponowane przeze mnie rysunki, znajdziecie je <tu>. Dajcie znać, czy się przydały.

(u)kryte słowa

ukryte słowa

Czas zamknąć miesiąc ortograficzny, jakim okazał się marzec. Aby zrobić to z przytupem, maluję tajemnicze obrazki 🙂 

Żeglując po inspirujących odmętach sieci, natknęłam się na bardzo ciekawy film. Pokazywał on, jak w prosty sposób zamienić słowa na obrazki (jeśli macie ochotę go obejrzeć, zapraszam <tu>). Genialne, pomysłowe i w wykorzystaniem angielskich wyrazów, niestety. Pomyślałam sobie wtedy, że muszę koniecznie spróbować wykonać podobne rysunko-słówka, tyle że po polsku.
Upłynęło jednak trochę czasu, nim projekt przeszedł w fazę realizacji (całkiem nowe dla mnie zjawisko). Jak to zwykle bywa: były rzeczy ważne i ważniejsze. Niemniej, zakasałam rękawy, wyciągnęłam mazaczki i przystąpiłam do dzieła. 
Od samego początku wiedziałam, że moje obrazki słowne będą zawierały trudność ortograficzną. Założyłam również, że przygotuję je w formie zafoliowanych kart, po których można będzie rysować suchościeralnym pisakiem. Cała zabawa będzie zaś polegała na tym, by dziecko odnalazło zamaskowane słowo i je na kolorowo zapisało (wpisało w rysunek). 
ukryte słowa
ukryte słowa
ukryte słowa
Nie będę Wam opowiadać ile próbnych wzorów wykonałam. Uwierzcie na słowo: sporo. Część moich pomysłów była nieczytelna, część nie spełniała moich estetycznych oczekiwań. Udało mi się jednak “wyprodukować” kilka całkiem zgrabnych przykładów. Dla pewności przetestowałam je na moich licealistach (wiem, że są całkiem duzi, ale też lubią się czasami pobawić ?). Chwalili karty, twierdząc, że ułatwiają zapamiętanie poprawnej pisowni.
I tak zapoczątkowałam zbieranie ortograficznej talii. Zabiorę ją do mniejszych dzieciaków, zobaczymy co powiedzą. A Wam podoba się taki pomysł? A może spróbujecie sami coś narysować? Koniecznie pokażcie efekty ?
asia krzemińska

wylosuj sobie opis przeżyć wewnętrznych

wylosuj sobie uczucia

Tematem ostatnich lekcji z klasą pierwszą gimnazjum był opis przeżyć wewnętrznych. Kiedy już omówiliśmy najważniejsze cechy tej formy wypowiedzi, przyszedł czas na ćwiczenia stylistyczne. Takie z pomysłem!

Planując lekcje dla moich uczniów, dbam o to, by przygotowane dla nich ćwiczenia były atrakcyjne. Nie inaczej stało się, gdy mieliśmy pracować nad opisem przeżyć wewnętrznych. Tym razem skorzystałam z elementów myślenia wizualnego, dla uporządkowania elementów oraz losowania, dla wprowadzenia urozmaicenia.
Zajęcia rozpoczęliśmy od przypomnienia, jakie części składają się na omawianą formę wypowiedzi. Podczas wcześniejszych zajęć dzieciaki rysowały w zeszytach schemat składający się z czterech puzzli i to do niego odnieśliśmy się we wstępie. 
Kolejnym krokiem było poproszenie uczniów, by na niewielkich kartkach zapisali: sytuację, która wywołuje duże emocje (pozytywne lub negatywne) oraz nazwę emocji. Poskładane karteczki zostały umieszczone w dwóch kubeczkach. Jak łatwo się domyślić, każdy uczestnik wylosował dla siebie później wydarzenie i związane z nim przeżycie.
Efekty loterii należało wpisać do pustego schematu, który uczniowie otrzymali. Każdy z nich miał się zastanowić nad tym, jakie inne emocje mogą towarzyszyć człowiekowi w określonych sytuacjach i jak się wtedy wygląda (wnioskami uzupełniali karty z puzzlami). Zanim przeszliśmy do działań redakcyjnych, dzieciaki wypełniały ostatnie wolne pole schematu, które zawierało ich opinię o opisanej reakcji na wylosowane zdarzenie.
Na podstawie tak skonstruowanej notatki gimnazjaliści tworzyli swoje teksty. Przyznam, ze poszło im to bardzo sprawnie. Na przyszłość pomyślałam jednak, że zamiast losowania, można było wykorzystać zamienianie się kartkami w grupie. Być może, kiedy znów będę prowadzić lekcję na ten temat, wprowadzę taka modyfikację.

Przeprowadź ze mną wywiad- charakteryzujemy bohatera

wywiad

Nad charakterystyką bohatera można pracować w rożny sposób. Tym razem postanowiliśmy sięgnąć po nowe narzędzie, a dodatkowo wykorzystaliśmy elementy oceniania kształtującego. Było warto 🙂 

Przez ostatnie dwie lekcje przygotowywaliśmy się do tworzenia charakterystyki Romea i Julii z dramatu Szekspira. W ty celu przygotowaliśmy literackie portrety (dzieciaki namalowały bohaterów i rozpisały ich cechy). Dziś przyszedł czas na dalsze działania.
Nim przejdziemy do pisania wypracowania, postanowiłam, że konieczne będzie przypomnienie elementów tej formy wypowiedzi. Aby sprawić, by czynność ta stała się atrakcyjna, przygotowałam dla moich gimnazjalistów kartę pracy (znajdziecie ją <tu>). Zamieściłam na niej pytania, w odpowiedzi na które uzyskamy wszelkie niezbędne do opisu postaci informacje.
charakterystyka
Nim jednak przeszliśmy do  pracy nad nimi, narysowałam na tablicy cztery kwadraty i opisałam je odpowiednimi hasłami. Jakie opisy przeczytali uczniowie? A takie:

  • wiem z jakich części składa się charakterystyka
  • potrafię odpowiedzieć na pytania z karty
  • zachowuję prawidłowa formę wypowiedzi
  • pracuję w skupieniu i ciszy
Dokładnie omówiliśmy, czego oczekuję od moich pierwszaków. Najpierw mieli podzielić otrzymane pytania zgodnie z podziałem stosowanym w pracy pisemnej. Następnie mieli za zadanie zbudować wywiad z wybrany bohaterem, opierając się o pytania zawarte w karcie (pamiętając o wykorzystaniu czasowników w pierwszej osobie liczby pojedynczej). Najbardziej jednak zależało mi na ostatnim kwadracie ?
charakterystyka
Analogiczne kratki zostały wyrysowane w uczniowskich zeszytach. Kierując się postępami w pracach, zamalowywali kolejne pola. A, co najbardziej zaskakujące, robili to w zupełnym spokoju, tak by i ostatnia kratka była pokolorowana w całości. Na kolejnych zajęciach zabierzemy się za redagowanie tekstu ciągłego ?
To mój pomysł na charakterystykę, a jakie są Wasze? A może zainspiruje Was projekt, który realizowałam z uczniami jakiś czas temu w oparciu o “Romea i Julię” (jego opis znajdziecie <tu>).
asia krzemińska

salonowe rozmówki w “Dziadach”

bal u senatora

III cz. “Dziadów” pełna jest symboli i aż prosi się o ubarwienie ilustracjami. Tym razem na warsztat został wzięty fragment dotyczący balu u Senatora. Zobaczcie, co z tego wynikło.

Omawiam z moimi licealistami najwybitniejszy dramat Mickiewicza. Zagłębiamy się w meandry pokrętnych znaków i niezliczonych odniesień. Mówiąc krótko: nie jest łatwo. Staramy się jak możemy sprostać zadaniu. Wydatnie pomaga nam w tym myślenie wizualne.
Po dokładnym omówieniu fragmentów rozgrywających się w sali balowej, postanowiliśmy dać bohaterom współczesne dialogi. W tym celu cztery postaci (dwóch mężczyzn i dwie damy) znalazło swoje miejsce przy stoliku bądź przy drzwiach, by tam toczyć konwersację. Chodziło mi przede wszystkim o to, by młodzi ludzie podjęli trud przełożenia myśli romantycznej na język dzisiejszy (taki przekład świadczy o rozumieniu omawianego tekstu).
Ku mojemu zaskoczeniu, okazało się, że to skomplikowane zadanie. Młodzi ludzie wiedzieli o czym rozmawiano podczas przyjęcia, owszem. Nie potrafili jednak kompletnie dokonać przekładu. Po dobrej chwili rozmowy, wiedząc czego oczekują, zanotowali w “chmurkach” jakieś zdania, lecz nie byli przekonani, co do ich słuszności. 
nasz naród jak lawa
Zaczęłam się zastanawiać, dlaczego moi wychowankowie nie mogli sprostać zadaniu i doszłam do wniosku, że najprawdopodobniej bali się, iż to co zapiszą, będzie niewłaściwe. Bardzo trudno było ich przekonać, że nie ma jednego, właściwego rozwiązania tego zadania i niemal wszystko będzie w porządku.
Kiedy uporaliśmy się z salonowymi rozmówkami, przeszliśmy do kolejnego działania. Tym razem należało wpisać w schemat, uzupełniony odpowiednim cytatem, cechy każdej z warstw społecznych, zaprezentowanej w dramacie. Tym razem poszło nam dosyć szybko. Na zakończenie cyklu zajęć, poprosiłam by uczniowie napisali wypracowanie odnoszące się do wskazanego przeze mnie tekstu (temat znajdziecie <tu>), omawianych fragmentów i wybranego przez nich filmu. Mam nadzieję, że dzięki temu lepiej zapamiętają treści, o których rozmawialiśmy. 

Zrób zdjęcie! Fotogeniczne imiesłowy ;)

imiesłowy

Dawno, dawno temu wymyśliłam lekcję. Tak się złożyło, że nie miałam możliwości jej zrealizować. Okazało się jednak, że nadarza się okazja by wykorzystać “odłożony na później” pomył. I tak premierę mieć będzie kreatywna gramatyka z imiesłowami w roli głównej.

Z doświadczenia wiem, że temat imiesłowów jest dla moich uczniów trudny. Za każdy razem staram się tłumaczyć, że w gruncie rzeczy nie ma się czego obawiać i łatwo tą część mowy rozpoznać, ale dzieciaki zwykle nie dowierzają i kończy się na tym, że zamiast zrozumieć, uczą się rozpoznawalnych końcówek na pamięć, a później bezrefleksyjnie rozwiązują zadania. A przecież nie o to chodzi.
Kiedy z poprzednią klasą pierwszą gimnazjum omawiałam zawiłości odczasownikowych tworów, skoncentrowałam się na budowaniu skojarzeń rysunkowych (nadal uważam, że to dobry trop, a więcej na jego temat przeczytacie <tu>). Tym razem zamierzam pójść o krok dalej. Zaangażować ruch i technologię ?
Na niewielkich kartkach będą zapisane rozmaite słowa (w tym imiesłowy). Cała galeria ozdobi jedną ze ścian pracowni. Zadaniem młodych ludzi będzie wykonanie fotografii tylko tych elementów, które są imiesłowami. Przewiduję zapisywanie wyrazów w dwóch wariantach. Albo posegregowane odpowiednio, zostaną wpisane do przygotowanych dla każdego <kart pracy>, albo dzieciaki utworzą własne kolaże ze zdjęć ( z zachowaniem stosownego podziału na imiesłowy przymiotnikowe i przysłówkowe oraz dalszą typologię). Jak sądzicie, który patent pozwoli na zapamiętanie w większym stopniu pożądanych treści?
Na zakończenie dodam tylko, że początkową lekcję o imiesłowach mamy już za sobą. Gimnazjaliści poznali najważniejsze informacje dotyczące tej części mowy, a teraz potrzebujemy praktyki dla lepszego utrwalenia wiedzy. Dajcie znać, które rozwiązanie  z proponowanych, wybralibyście dla swoich podopiecznych.
asia krzemińska
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Znalazłeś inspirację? Podziel się!

EMAIL
Facebook
Facebook
YouTube
Pinterest
Instagram