kolorowa półka z książkami

kolorowa półka z książkami

Wrzesień zbliża się wielkimi krokami. Czas rozpocząć przygotowania. Na pierwszy ogień idzie kampania czytelnicza, jej nowa odsłona właśnie dojrzała ?

Podobnie jak w ubiegłym roku, mam zamiar przekonywać młodych ludzi, że warto czytać książki. Odnoszę wrażenie, że spotyka się to z mniejszym lub większym entuzjazmem samych zainteresowanych, nie zamierzam jednak ustawać w swych działaniach.
O ile ostatnio miałam do czynienia głównie ze zbuntowanymi gimnazjalistami (plan na to, jak ich przekonać, znajdziecie <tu>), o tyle w tym roku pracować będę przecież z czwartoklasistami. Część wcześniejszych pomysłów na pewno wykorzystam, ale zależy mi szczególnie na uatrakcyjnieniu przedsięwzięcia i dostosowaniu go do możliwości młodszych uczniów.
Wiadomym jest, że zmianie ulegnie lista lektur nadobowiązkowych. Będą one dość istotnym elementem kampanii, ale zakładam również, że sami uczniowie będą wybierać dla siebie tytuły spoza niej. Planuję przygotować dla każdego dziecka jego indywidualną “półkę książkami”. Na papierze narysowane zostaną regały, a na każdym z nich znajdzie się piętnaście tomów (z możliwością dorysowania w razie potrzeby kolejnych).
Uczniowie, którzy sięgną po wybraną książkę (z listy lub spoza niej), wrzucą tytuł do specjalnej “torby czytelniczej” (prezentowałam ją <tu>).
Co jakiś czas będziemy wyjmować kartki z tytułami i osoby, które daną pozycję przeczytały, opowiedzą o niej, zachęcając pozostałych do lektury. Jeśli “obronią” swoją prozycję, zamalują jeden z tomów ustawionych na papierowym regale. 
Jako dodatkową atrakcję przewiduję opisanie półek z wykorzystaniem “potwornie fajnych awatarków”. Każde dziecko otrzyma na początku roku swojego towarzysza, który będzie go reprezentował w rozmaitych okolicznościach (zamiast zapisywania imion), choćby przy okazji takiego wyzwania czytelniczego, kiedy to zasiądzie w regale.
Pozostaje tylko opracować system nagród dla tych, którzy podejmą trud i zdecydują przeczytać dodatkowe lektury. Myślę jednak, że najlepiej będzie zapytać o to młodych ludzi i wspólnie ustalić profity (mam nadzieję, że dojdziemy do porozumienia w tej kwestii). Może będą to jakieś drobne podpowiedzi/wskazówki podczas pracy nad innymi zadaniami? Albo dodatkowe nieprzygotowanie. Zobaczymy we wrześniu ? 
A Wy macie pomysł na to, jak zachęcić uczniów do czytania? Dajcie znać, chętnie się dowiem.
asia krzemińska

Coś się kończy, coś się zaczyna

stworzeni z wyobraźni

Rok szkolny 2016/2017 przeszedł już do historii. Jaki był? Co się udało, a nad czym muszę jeszcze popracować? Przede wszystkim jednak: jakie są plany na czas po wakacjach? Odpowiedź znajdziecie poniżej ?

Minione dziesięć miesięcy było dla mnie całkiem szalonym czasem. Prócz dobrze już sobie znanych wyzwań, postanowiłam podjąć wiele nowych i wiecie co? Nie żałuję. Nawet jeśli nie wszystko przebiegło zgodnie z planem.

Długo by wymieniać poszczególne działania, dość, że wspomnę o najważniejszych. W sferze projektów (którą odkryłam na szeroka skalę) zdecydowanym hitem stały się kości narracyjne. To za ich sprawą doszły do skutku trzy wspaniałe przedsięwzięcia. Mowa, rzecz jasna, o <Stworzonych z wyobraźni><Nie-stworzonych historiach> i <Wypracowaniach na cztery ręce>. Wszystkie miały podobną konstrukcję i przebieg, a jednak tak bardzo się różniły. Pierwszy skierowany był do gimnazjalistów. Dzieciaki z dziesięciu szkół w całej Polsce (w tym mojej) szlifowały warsztat pisarski, czyniąc wprawki do egzaminu państwowego. Zainteresowanie “Stworzonymi” wśród nauczycieli innych typów szkół było tak duże, że postanowiłam utworzyć osobne grupy i dla szkoły podstawowej i dla liceum. Warto było, o czym przekonacie się odwiedzając odpowiednie strony ?
Nie samymi projektami jednak człowiek żyje. Kiedy dobra energia jest odpowiednio zgromadzona, do głowy przychodzą rożne szalone pomysły. Tak zrodził się konkurs <Baśnie, naturalnie!>, nad którego pierwsza edycją miałam przyjemność pracować, wraz z koleżanką polonistką (za co serdecznie jej dziękuję). Obserwując poziom oraz liczbę nadesłanych prac wnioskuję, że czeka nas długa i świetlana przyszłość. Oby “Baśnie” okazały się równie prestiżowe, jak <Lektury w kadrze>, których szóstą już edycję miałam szansę organizować ostatnio.
Jest też, oczywiście, zwyczajna praca na zajęciach. I tu, z radością informuję, osiągnęliśmy całkiem zadowalające rezultaty. Okazało się, że akcja gamifikacja>, wprowadzona w klasie pierwszej gimnazjum, sprawdza się całkiem nieźle, a włączenie do niej elementów oceniania kształtującego tylko wzmocniło pożądany efekt. Do tego doskonałe wyniki trzecioklasistów gimnazjalnych, jest z czego i kogo być dumnym.
Na koniec warto wspomnieć o kampanii <Czytam, bo lubię>. Niespodziewanie dla nas samych, pewne jej elementy wypadły oszałamiająco. Choćby takie zbieranie książek dla dzieciaków znajdujących się na oddziałach szpitalnych. Dzięki zaangażowaniu Samorządu Uczniowskiego oraz niewielkim modyfikacjom (polegającym na tym, że został zorganizowany kiermasz ciast, a dochód przeznaczyliśmy na zakupy w księgarni), udało nam się nabyć i przekazać wielką pakę całkiem nowych tytułów. I to jest dopiero prawdziwy sukces.
Jakie wnioski? Nadchodzący rok może być tylko bogatszy ? Wiele z działań, już rozpoczętych, znajdzie swoją kontynuację, ale jest wciąż miejsce na nowe. Jakie? Zostańcie ze mną, a wkrótce  się przekonacie.
asia krzemińska

‘usłysz legendę’

usłysz legendę
Koniec roku szkolnego to doskonały moment, by zaplanować działania na kolejne dziesięć miesięcy. Wszystko w myśl zasady: coś się kończy, coś się zaczyna ?

Mijający rok okazał się bardzo obfitym w pomysły i łaskawym czasem. Właściwie nie było miesiąca, by coś się nie działo. I dobrze. Lubię aktywnie spędzać czas ? Z nadejściem czerwca okazało się jednak, że część realizowanych własnie idei ewoluowała i nabrała statusu projektu. I to nie byle jakiego, bo ogólnopolskiego.
Tak właśnie potoczyły się rozmyślenia nad audiobookami. Zamysł sprawdził się w przypadku nagrywania przez gimnazjalistów opowiadań dla dzieciaków (o czym możecie przeczytać  <tu>), więc postanowiłam pójść za ciosem i zaprosić do wspólnej zabawy zespoły z innych szkół. Opierając się na doświadczeniu <Stworzonych z wyobraźni> uznałam, że wyjątkowo dobrze sprawdzają się działania, w których grupy wymieniają się tworzonymi fragmentami. Oczywistym było zatem, że ten kierunek będę kontynuować.
usłysz legendę
Brakowało mi jednak motywu przewodniego. Przez chwilę brałam pod uwagę nagranie napisanej jakiś czas temu <Iskierki na zakrętach> (tak, tak, właśnie dostaliście do rąk niemal premierowy tekst). Nie byłam jednak do końca przekona do takiego rozwiązania. I wtedy doznałam olśnienia. Za sprawą niezawodnej Martyny z <mamarak> i jej baśniowej mapy Polski (znajdziecie ją <tu>) doszłam do wniosku, że stworzymy audiobooki w oparciu o legendy z rożnych stron Polski.
Projekt zakłada, z grubsza, że w ciągu pięciu miesięcy dzieciaki, pracując etapami, doprowadzą do zrealizowania wybranego tekstu. Opracują scenariusz, zbudują instrumenty muzyczne, nagrają to wszystko, dopasują ścieżki dźwiękowe, a nawet przełożą na języki obce i narysują. Moim marzeniem jest, by w efekcie powstał kanał na You Tube, gdzie można byłoby zamieścić “produkty” ku uciesze ogółu.
Jeśli chcecie poznać bardziej szczegółowy plan projektu, znajdziecie go <tu>. Jeśli natomiast chcielibyście dołączyć z wybraną przez siebie legendą, dajcie znać. Mamy już kilku chętnych, ale im nas więcej, tym weselej. Zapowiada się niezwykła przygoda ?
asia krzemińska

teatr wyobraźni

teatr wyobraźni

Kampania na rzecz wspierania czytelnictwa <Czytam, bo lubię> powoli dobiega końca. Okazuje się jednak, że pewne działania, realizowane w jej ramach, odnajdą swoje miejsce w przyszłym roku. Są też takie, które ewoluują i zaprezentują się w całkowicie nowej odsłonie.

W ramach promowania czytelnictwa podejmowaliśmy w ciągu ostatnich miesięcy wiele działań. Odbył się Konkurs <Baśnie, naturalnie!”, przygotowaliśmy <Żywe okładki>. Jednego tylko element nie mogliśmy zrealizować: czytania młodszym.
Założyłam we wrześniu, że najstarsi gimnazjaliści będą czytać dla najmłodszych podstawówkowiczów. Jak to jednak czasem bywa: plany, planami, a życie, życiem. Z żalem odnotowaliśmy, że plany lekcji tych dwóch grup nie pozwalają niestety na spotkania. I trwaliśmy w takim zawieszeniu, aż do momentu, gdy uświadomiłam sobie, że obecność starszaków wcale nie jest niezbędna, bo mogą przecież…stworzyć audiobooki.
Od słowa do czynu nie minęło wiele czasu. Teksty zostały przydzielone, termin określony. Jakie było moje zaskoczenie, gdy niemal tydzień przed ostatecznym terminem wpłynęła pierwsza uczniowska praca. Choć wiedziałam, kto jest jej autorem, osłupiałam z wrażenia. W pierwszej chwili nie poznałam tego głębokiego, spokojnego głosu, który opowiadał historię. 
W przypływie ogromnej radości i dumy napisałam do autora czytanego opowiadania z zapytaniem, czy możemy pochwalić się światu efektami pracy. I tak, dzięki uprzejmości <Marcina Mortki>, twórcy przygód sympatycznego wikinga Tappiego (który już wcześniej inspirował mnie do rozmaitych zadań, o czym przekonacie się choćby  <tu>, czy <tu>), możecie i Wy posłuchać o tym, co spotkało Chichotka pewnego jesiennego dnia ?

<Chichotek i “Leśne baśnie”>

Sukces przedsięwzięcia spowodował, że w mojej głowie natychmiast zaczął kiełkować pomysł na przyszłoroczny projekt. Uznałam, że będziemy tworzyć takie słuchowiska “od podstaw”. Napiszemy tekst lub sięgniemy po jakiś dostępny (myślę, że znana niektórym z Was “Iskierka na zakrętach” się nada ?), wytworzymy dźwięki, zmontujemy i nagramy. Mówiąc krótko: będzie się działo.
Jakie korzyści odniesiemy? Pokażemy, że czytanie książek może sprawiać frajdę. Popracujemy nad dykcją i artykulacją. Rozbudzimy wyobraźnię i wrażliwość na dźwięki. Podziałamy z nowymi technologiami. Wymieniać dalej? Sadzę, że walory przedsięwzięcia są nie do przecenienia ? 
To jak? Posłuchaliście? Dołączycie do nas i spróbujecie sami też coś nagrać? Dajcie chociaż znać, czy podobała się Wam zaprezentowana realizacja uczniowska.

Foliowa zima

foliowa zima

Zima w mieście. Co zrobić z grupą dzieciaków podczas feriowego dyżuru w szkole? Najlepiej warsztat! Koniecznie z dobrej zabawy.

Styczniowa odsłona “Dziecka na warsztat” wypadła w okolicy zimowej przerwy w lekcjach. Nie mogliśmy zatem nie skorzystać z okazji i zabraliśmy nasze foliowe pomysły do szkoły. Tam czekała na nas roześmiana grupa znanych nam uczestników zimowisk, uzupełniona o dzieciaki z pobliskiego domu dziecka (które zaprosiliśmy do wspólnej zabawy).
Po części wstępnej, przeznaczonej na zapoznanie się i gry ułatwiające zapamiętanie imion, przeszliśmy do naszych zimowych szaleństw. Pogoda za oknem była wprost wymarzona, by pozostać w pomieszczeniach szkoły (mróz trzaskający  zachęcał do aktywności wewnątrz). Nie zwlekając zabraliśmy się za pracę ?
foliowa zima
W pierwszej kolejności wykonaliśmy kolaż przedstawiający zimę w mieście. W tym celu powycinaliśmy z kolorowych gazet rozmaite elementy kojarzące się z tematem, przykleiliśmy do arkusza szarego papieru, a następnie “posypaliśmy” wszystko śniegiem. Do wyprodukowania białego puchu wykorzystaliśmy folię bąbelkową. Maczaliśmy ją w farbie plakatowej i odciskaliśmy na krajobrazie. 
foliowa zima
Kolejnym elementem była nauka zimowego tańca. Tu oddałam pole moim szalonym gimnazjalistkom, które wyczarowały prosty, ale efektowny układ kroków, pod robocza nazwą: “piorę, piorę, wieszam, wieszam” (nie pytajcie, tak przedstawiły dzieciakom ruchy, które należy wykonywać). Ten element naszego spotkania przypadł do gustu szczególnie wszystkim dziewczynom, choć i chłopcy ćwiczyli z zaangażowaniem.
foliowa zima
Następnie wróciliśmy do zmagań plastycznych. Tym razem, za pomocą białej farby na rozpiętej folii spożywczej, tworzyliśmy mroźne kwiaty. Dzieciaki wzięły pędzelki i malowały, co tylko przyszło im do głowy (okazuje się, że na zamarzniętej szybie mogą pojawić się całkiem fantazyjne kształty). 

Ponieważ mróz to mnóstwo frajdy, ale też poważne zagrożenie, poświeciliśmy kilka chwil na przeczytanie opowiadania o <Zimowej przygodzie Karolka>. Po lekturze każde dziecko miało okazję, by wypowiedzieć się na temat postępowania bohatera. Dodatkowym zadaniem było narysowanie wybranej sceny z opowieści (jak myślicie, kto najczęściej pojawiał się w pracach?). Ten element spotkania uważam za szczególnie ważny, bo lepiej z młodymi ludźmi rozmawiać i uczulać na rożne sytuacje, niż ratować z opresji.

Na zakończenie poszaleliśmy w sali gimnastycznej oddając się grze w zbijaka oraz murarza (tak, tak, takie archaiczne formy rozrywki są nadal w cenie). Sądzę, że spotkanie udało się nadspodziewanie i mam nadzieję, że jeszcze wiele razy uda nam się pobawić w podobnym gronie.


dziecko na warsztat

(nie)stworzone historie

nie-stworzone historie

Styczeń tuż, tuż. A co w styczniu? Rusza nowy projekt! Tym razem dla szkół podstawowych.

Pamiętacie <Stworzonych z wyobraźni>? Projekt literacki, w którym zespoły z całej Polski tworzą wspólnie powieści w różnych konwencjach? Już za chwilkę rusza młodszy odpowiednik tej inicjatywy, czyli <Nie-stworzone historie>.
Tym razem zaprosiłam do zabawy dziesięć zespołów zrzeszających dzieciaki z klas 4-6 szkoły podstawowej. Dziewięć spośród nich, to grupy pracujące przy szkołach stacjonujących na terenie Polski. Jedna grupa to dzieciaki, uczęszczające do polskiej placówki w Czarnogórze (na Litwie).
Ponieważ tym razem wiek uczestników jest niższy, to i zadanie będzie nieco łatwiejsze. Zamiast powieści, pracować będziemy nad opowiadaniami w odcinkach. W każdym z fragmentów należy wykorzystać konkretną formę wypowiedzi (np. opis, charakterystykę itp.). Oczywiście, fragmenty będą krążyć pomiędzy zespołami, a podpowiedzią fabularną staną się kości <Story Cubes>. I tak przez sześć miesięcy ?
Ciekawi efektów? Ja, bardzo! Już nie mogę się doczekać, co powstanie z takiego wspólnego pisania.
wasz belfer

Wypracowania na cztery ręce

Najważniejszą formą wypowiedzi dla licealistów są wypracowania maturalne (rozprawki lub analizy tekstów poetyckich). Ćwiczenie tychże przebiega zwykle według ustalonego schematu. Co się jednak stanie, gdy zaburzymy znany porządek rzeczy?

Na pomysł rotacyjnego pisania wpadłam już jakiś czas temu. Temu założeniu podporządkowany jest projekt <Stworzeni z wyobraźni>, w którym dziesięć zespołów z całej Polski pracuje nad dziesięcioma powieściami równocześnie (wymieniając się tylko co miesiąc powstałymi fragmentami). Idea wydała się o tyle interesująca, że postanowiłam przenieść ją na grunt licealny. 
Na czym polegało ćwiczenie? Uczniowie losowali po jednym utworze literackim (pojawiły się tytuły oznaczone w podstawie programowej gwiazdką, czyli absolutnie obowiązkowe). W związku z nim mieli za zadanie sformułować temat oraz tezę (pierwszy fragment skoncentrowany był na wstępie). Następnie podawali efekty swojej pracy kolejnej osobie, by ta dopisała pierwszy argument. I tak, aż do zakończenia (wymieniając się kartkami po każdym akapicie).
Sami zainteresowani przyznali, że było to ciekawe doświadczenie. Sprawiło kłopot, ponieważ zakładało wyjście z wygodnej szufladki utartego myślenia. Zmuszało do spojrzenia na różne problemy oczyma innych ludzi (co przychodzi niektórym z wielkim trudem). Docenili jednak fakt, że mieli możliwość, za sprawą tego zadania, poszerzyć własne horyzonty, zmierzyć się z niekoniecznie oczywistym dla wszystkich oglądem na rozmaitych zagadnień.
A co na zakończenie? W związku z porządnie wykonaną pracą, wszystkie rozprawki zostaną przeze mnie docenione i sądzę, że  uzyskane wyniki będą dla uczniów wielce zadowalające.
Co myślicie o takiej formie ćwiczenia? Warto dawać uczniom szansę na nieszablonowe działanie? Podzielcie się opinią, koniecznie.

PS Gdybyście mieli ochotę pobawić się z nami w pisanie wypracowań na odległość, dajcie znać. Spotkamy się projektowo!

Jest film, nie ma nudy- o filmie w edukacji polonistycznej

Lubię wykorzystywać na swoich lekcjach narzędzia związane z tworzywem filmowym. Choć pozornie nie są one bliskie literaturze. A jednak. Oto powody, dla których warto na zajęciach pracować z filmami.

Podczas licznych rozmów z nauczycielami, kiedy dzielimy się pomysłami na prowadzenie zajęć, często słyszę pytanie:

Nie szkoda Ci czasu na filmy?

Nie, nie szkoda. W gruncie rzeczy uważam, że  to bardzo skuteczne medium w pracy z młodymi ludźmi. Trzeba tylko umiejętnie je wykorzystać. Rodzi się natomiast kolejne pytanie: umiejętnie, czyli jak? W jaki sposób zaplanować zajęcia, aby poprzez edukację medialną zrealizować cele przynależne do ścieżki polonistycznej?
Otóż, wystarczy dobrze przemyśleć, co chcemy osiągnąć, nad jakimi kompetencjami zamierzamy pracować? Pomyślcie tylko, czy rozmowa o wspólnie obejrzanej adaptacji (a przynajmniej jej fragmentach) nie może stanowić początku dyskusji o fabule książki? O motywacji i charakterach bohaterów? Czy nie będzie to również piękny wstęp do odnajdywania podobieństw i różnic pomiędzy obrazem filmowym a tym, co działo się na kartach literatury (jak na dłoni widać, kto sięgnął po oryginał). Najważniejsze jednak, że nasi uczniowie chcą z nami rozmawiać (w konstruktywny sposób wyrażają własne zdanie i je uzasadniają, pięknie!).
Inny przykład? Tym razem to my stajemy się twórcami. Dlaczego to takie ważne? Ponieważ nasi uczniowie otrzymują niepowtarzalną szansę na pokazanie siebie poprzez wymyśloną kreację. Załóżmy, że zamiast zwyczajnego omawiania treści lektury proponujemy by dzieciaki nakręciły film. Co zyskamy? Bardzo wiele. Młodzi ludzie sporządzą plan wydarzeń (nawet jeśli nazwą go spisem scen, czy wykonają <storyboard>, nadal pracujemy nad tym samym). Następnie zaplanują ciąg wydarzeń tak, by tworzył logiczną całość pomimo koniecznych skrótów (przy okazji przekonamy się w jaki sposób i w jakim stopniu zrozumieli to, co przeczytali). W końcu nakręcą film, na podstawie którego można prowadzić dalsze rozmowy (tak na marginesie, przemycamy kompetencje związane z technologią, one też zostały ujęte w podstawie programowej).
Jednym z moich najnowszych zastosowań filmu w pracy na zajęciach, są filmiki instruktażowe. Do tej pory wykorzystywałam je głównie podczas ćwiczeń związanych z przygotowaniami do matury ustnej z języka polskiego (więcej na ten temat przeczytacie <tu>). W najbliższym czasie zamierzam jednak pójść o krok dalej i udostępniać dzieciakom nagrane przez siebie mini wykłady zawierające teorię literatury (choć może nabiorę chęci i rozszerzę tematykę o inne elementy, jeszcze nie wiem).
Podsumowanie moich rozważań znajdziecie <tu>. Tak, tak, bardzo polubiłam prezi i chętnie pracuję w nim nad kolejnymi prezentacjami 🙂 
A Wy korzystacie z dobrodziejstwa filmowego? Czy wolicie bardziej tradycyjne metody pracy? Chętnie się tego dowiem.
wasz belfer
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Znalazłeś inspirację? Podziel się!

EMAIL
Facebook
Facebook
YouTube
Pinterest
Instagram