sprytna otogra

sprytna ortogra

Nauka przez zabawę i dla przyjemności to jedno z moich najważniejszych założeń. By uczniowie byli zainteresowani i sami chcieli przyswoić proponowane treści, często ich zaskakuję. Bardzo pomocne okazują się w takich sytuacjach niestandardowe rozwiązania, choćby gra w bingo, zamiast tradycyjnego dyktanda.

Jak zacząć, czyli skąd się bierze ortogra?

O bingo i jego zaletach pisałam już kilkukrotnie. Gdybyście chcieli sprawdzić, co wtedy wymyśliłam, zerknijcie choćby do <gramatycznego bingo> czy <tabliczki mnożenia>. Tym razem chciałam pokazać Wam, jak w prosty sposób, posługując się generatorem, przygotować na zajęcia zestaw do ortograficznej wersji gry.

Czy myślicie, że uczniowie wolą napisać tradycyjne dyktando, czy raczej zagrać w ortogrę i dać się ponieść emocjom? Gdybyście chcieli to sprawdzić, a nie macie chwilowo pomysłu na własny zestaw, możecie wykorzystać ten przygotowany przeze mnie (znajdziecie go <tu>). Dla tych, którzy zapomnieli na czym polega gra w bingo, przygotowałam krótki opis (znajdziecie go <tu>). Dajcie też znać, czy są jakieś narzędzia, o których chcielibyście, bym opowiedziała.

asia krzemińska

Co (u)gramy, to zapamiętamy, czyli dyslektyczne ćwiczenia ortograficzne

ortografia z mrówką i borówką

Scenariusz zajęć utrwalających pisownię wyrazów z “u” i “ó”, przeprowadzonych z wykorzystaniem kart “Ortografia z mrówką i borówką”.

Zajęcia rozpoczynam od przypomnienia zasad ortograficznych, zgodnie z którymi zapisujemy głoskę “u” lub “ó”. Omówione reguły rozkładam, zapisane na specjalnych kartonikach, na ławce.

Razem z uczniami rozkładam przykładowe wyrazy tak, aby pasowały do przedstawionych zasad (podobnie jak podczas zabawy z Paniczem, o której pisałam <tu>).

cząstka -róż-

W kolejnym elemencie ćwiczenia uczniowie otrzymują pakiet przypadkowo wybranych kart i mają za zadanie przyporządkować słowa do reguł. Podczas układania wybieramy stronę “z luką” (każdy kartonik ma dwie strony: na jednej zapisany jest cały wyraz z wyróżnioną trudnością, druga strona zawiera lukę zamiast ćwiczonej głoski).Wspólnie sprawdzamy, czy przykłady zostały prawidłowo zaklasyfikowane (odwracając karty). 

Następnie dzieciaki otrzymują tacki z kaszą manną. Losujemy wyrazy, spośród wykorzystywanych na zajęciach. Zadaniem uczestników jest zapisanie na tackach właściwej litery. Rozmawiamy o ich wyborach, uzasadniamy pisownię. 

Po zakończeniu ćwiczenia z kaszą rozdaję każdemu z uczniów pakiet dziesięciu kart obrazujących jedną regułę. Zadaniem młodych ludzi jest ułożenie historyjki, w której wystąpią wszystkie wymagane słowa. Dzieci kolejno przedstawiają swoje opowieści. Dopiero po zakończeniu opowiadania przez ostatniego uczestnika, wszyscy otrzymują kartki ze specjalnie przygotowaną liniaturą i zapisują to, co wymyślili. Sprawdzamy poprawność zapisów pod kątem ortograficznym (w razie konieczności, poprawiamy błędy). 

Na zakończenie dzieciaki wykonują ilustracje obrazujące historyjki powstałe podczas zajęć. Kolejne spotkanie rozpoczniemy od oglądania rysunków i odtwarzania opowiadań. Ciekawe, czy będą pamiętać, jakich słów użyli?

Ortografia z mrówką i borówką

kapitan nauka

Panicz już całkiem dobrze radzi sobie z czytaniem i pisaniem. Do tej pory koncentrowaliśmy się na wyrazach nie zawierających trudności. Przyszedł jednak czas, aby to zmienić.


Właśnie zaczynałam się zastanawiać nad tym, jak ugryźć ortografię, kiedy otrzymaliśmy propozycję wypróbowania kart: “Ortografia z mrówką i borówką”. Bardzo się ucieszyłam mogąc wykorzystać gotowe narzędzia ułatwiające zapamiętanie zasad ortograficznych.

Zaczęliśmy od dokładnego obejrzenia zarówno obrazków, jak i podpisów znajdujących się na kartkach. Rozkładając kolejne elementy, rozmawialiśmy o tym, jaką zasadę dany wyraz reprezentuje (skupiliśmy się na pisowni “ó” i “u”). Każda reguła została umieszczona na osobnym kartoniku, więc mogliśmy tworzyć coś na kształt słoneczka, dokładając kolejne przykłady dookoła.

Dopóki mieliśmy do czynienia z dwiema, czy trzema zasadami, Panicz nie miał nawet cienia wątpliwości, gdzie kolejne słowo przyporządkować. Przy pięciu poczuł, że zadanie stanowi niezłe wyzwanie 🙂 Nie poddał się jednak i dzielnie dopasowywał do samego końca.
ortografia z mrówką i borówką

Skąd wiem, że nasza praca nie poszła na marne? Stąd, że poprosiłam syna o napisanie pierwszego w życiu dyktanda (to strasznie brzmi, ale wcale takie nie było). Do zestawy dołączona jest bowiem książeczka z krótkimi, żartobliwymi tekstami sprawdzającymi stopień opanowania materiału. Wypadł celująco (matka wariatka aż się wzruszyła). 

Poza tym wcale nie zamierzamy poprzestać na takich jednorazowych ćwiczeniach. Zabawa z kartami, możliwość przekładania, manipulowania, odwracania (celem samokontroli), to idealne rozwiązanie do dalszego doskonalenia umiejętności poprawnego ortograficznie zapisu. Tak sobie nawet myślę, że wkrótce dołączymy własne wyrazy, dopiszemy dodatkowe reguły i będziemy się jeszcze lepiej bawić.
A jakie są Wasze sposoby na naukę ortografii? Podzielcie się doświadczeniami 🙂
wasz belfer

Wpis z cyklu promującego rodzinne rozgrywki przy stole 🙂 <Grajmy!>

http://mamajanka.blogspot.com/2016/02/grajmy.html

Ortograficzne zabawy sensoryczne

zakręcony belfer

Gdybyście się zastanawiali, jak wyglądają zajęcia dla dyslektyków, dziś mam dla Was odpowiedź. W taki sposób pracujemy nad opanowaniem ortografii.

1.
Powitanie:

„Pytaki”

Każdy
uczestnik zajęć
losuje zdanie do dokończenia;
wszystkie zdania dotyczą
pozytywów, które miały
miejsce w ostatnim czasie.

2.
Rozgrzewka:


„Magiczne
pudełko”

Do
zamykanego pudełka,
wypełnionego
kaszą manną,
prowadzący wkłada
mały
przedmiot; jedne z uczestników zamyka oczy i za pomocą
dłoni
bada przedmiot w pudełku,
opisuje go tak, aby pozostali uczestnicy mogli odgadnąć,
co zostało
ukryte; ten, kto odgadnie, zmienia opisującego
i tak do momentu, aż
wszyscy będą
mieli szansę
być opisującym.

3.
Zasadnicza część
zajęć:

(Omawiając
ćwiczenie
wprowadzamy uczniów w tematykę
zajęć)

„Domino
sylabowe”

Uczestnicy
otrzymują
kafelki z sylabami. Podczas gry dokładają
swoje kostki w taki sposób, aby otrzymać
wyrazy zawierające
„ch” lub „h”. Nie jest ważne
kto wygra, ale to by stworzyć
jak najwięcej
słów.

„Zapisz
jak najwięcej”

Słowa
powstałe
w wyniku układania
domina zostają
zakryte, a zadaniem uczniów jest odtworzenie jak największej
liczby z nich przez minutę.
Po upływie
wyznaczonego czasu sprawdzamy poprawność
zapisów (zaznaczając
kolorem te elementy, które są
błędne).
Wspólnie zastanawiamy się
nad interpretacją
plastyczną
słów,
która umożliwiłaby
łatwiejsze
kojarzenie i zapamiętanie.

„ Słowa
palcem pisane”

Każdy
uczestnik zajęć
otrzymuje tackę,
na której znajduje się
drobna kasza. Prowadzący
losuje słowa
(wszystkie wystąpiły
na zajęciach)
i prosi o zapisanie ich palcem na tackach. Jeśli
słowo
zostało
błędnie
zapisane, potrząsamy
tacką
i poprawiamy zapis.

4.
Podsumowanie:

„Dziś
na zajęciach
podobało
mi się…”

Każdy
uczeń
kończy
zdanie wymieniając
wybrany element. Swoją
wypowiedź
może
krótko uzasadnić.

PS A gdyby Wam było mało, <dotknijcie ortografii> .

Poławiacze słów

połowy

literkowe ryby

NiespodziankaMamy końcówkę września, wspomnienia wakacyjne jeszcze nie całkiem zatarły się w naszej pamięci. A jednym z tych wspomnień jest projekt <kwadratowe koło> . Dzięki niemu poznałam Ilonę z <Kreatywnym okiem>, i dzięki niemu również na horyzoncie pojawił się kolejny projekt: <dziecko na warsztat>.
Tym razem wpisy nie będą zamieszczane przez cztery kolejne czwartki miesiąca, ale raz w miesiącu (w ostatni poniedziałek). Zamiast liter, wokół których oplatać będziemy zabawy, otrzymaliśmy listę planowanych na dziesięć miesięcy (!) tematów. Pierwszy z nich, to temat dowolny 🙂 W związku z tym realizujemy pomysł na wpis, do którego przymierzałam się już od dawna (jakoś brakło wcześniej motywacji, aby go zrealizować). Zapraszam na łowy 😀

Niespodzianka
Do zabawy potrzebować będziemy:
-małych, kolorowych karteczek;
-zszywacza;
-długopisu (ołówka albo innego pisaka);
-drewnianej pałeczki lub patyczka;
-małego magnesu,
-tasiemki, kolorowej nitki,
-dwóch gumek recepturek,
-plastikowych jajek (niespodzianek bez zabawek, hehe).
namierzaniezłowioneŻeby przygotować zestaw poławiacza, musimy zmontować wędkę. Za pomocą gumek mocujemy do pałeczki nitkę. Do drugiego końca nitki, zamiast haczyka, przytwierdzamy magnes (u nas został wykorzystany stary element od tablicy magnetycznej, miał wypustkę, która ułatwiła montaż, hehe). Kiedy sprzęt do wędkowania jest gotowy, zabieramy się za “rybki”. Aby jednak przejść do tego kroku, musimy wybrać słowa, które będziemy następnie składać. Zapisujemy je na osobnych kartkach i chowamy do wnętrza jajek.
Na małych, kolorowych karteczkach (pocięliśmy w tym celu samoprzylepne świstki do notatek), zapisujemy pojedyncze litery (utrwalamy akurat czytanie małych, pisanych, więc zdecydowaliśmy się na taki właśnie krój). Każda “rybka” zostaje dodatkowo zaopatrzona w zszywkę, dzięki której będzie można ją złowić 🙂

A teraz, do dzieła! Prosimy, aby dziecko wybrało jedno z jajek. Po otworzeniu, czyta ukryty wyraz. I najtrudniejsze: posługując się wędką, wybiera kolejne litery tak, aby ułożyć wylosowane słowo. Jeśli myślicie, że to łatwe zadanie, to jesteście w błędzie. Samo czytanie i składanie, to drobiazg. Najtrudniejsze jest wcelowanie w wybraną literkę (a nie wolno pomagać sobie drugą ręką). Panicz potrenował przede wszystkim cierpliwość. I koordynację pomiędzy okiem, a ręką 😀 Dał radę. I Wam też polecam wędkowanie. Wierzę, że i Wam się uda 🙂 

Ortograficzna drabina

Dzisiejszy pomysł jest zainspirowany przez pedagogpisze.pl. Jakiś czas temu podpatrzyłam tam najłatwiejszą i najbardziej uniwersalną planszę do gry, jaką można wymyślić (aż dziw, że sama na to nie wpadłam, widać najprostsze rozwiązania najtrudniej jest znaleźć). Na czym polega rzecz? Na wykorzystaniu centymetra krawieckiego 🙂

W wersji podstawowej przedstawiona gra to ćwiczenie dodawania, a gracze maja za zadanie dostać się do mety rzucając kostką i przesuwając się o określoną liczbę oczek (pionkami są spinacze do bielizny). Moja propozycja zakłada, że aby przesunąć się do przodu, należy prawidłowo określić występującą w wyrazie literkę. Ponieważ zbliża się koniec roku i trenowaliśmy wszystkie występujące trudności ortograficzne, nasz metr stał się kolorowy i każda ze stref odpowiada jednej opozycji (ó-u, ch-h, rz-ż). Do zabawy potrzebujemy już tylko (poza centymetrem, kostką i klamerkami) fiszek z “trudnymi” wyrazami. Jeśli chcemy, aby gra była jeszcze bardziej atrakcyjna, możemy zamknąć przykłady w żółtych, plastikowych jajkach i pozwolić uczniom losować (przynajmniej nie będzie dyskusji, że ktoś miał łatwiej, a ktoś inny trudniej). Można również poprosić, aby młodzi ludzie sami spisali swoje propozycje i je ukryli w “maszynie losującej”.
Dlaczego uważam, że plansza jest uniwersalna? Dziś ćwiczę ortografię, jutro zabiorę się za epoki literackie albo środki stylistyczne. Kolejne urozmaicenie lekcji, mile widziane 🙂 Co o nim myślicie? 
PS Dobrze, że zbliżają się wakacje, bo w planach stworzenie mojego “Przez epoki” (coś na kształt “Monopoly”). Będzie się działo 😀 

Ortograficzne pisanki

Każdy pretekst jest dobry, aby świętować. Tak jak każdy pretekst jest dobry, aby utrwalać pisownię wyrazów z trudnością ortograficzną. A, że idą Święta, dlaczego ich nie wykorzystać?
Już w zeszłym tygodniu, podczas czwartkowych zajęć dzieci prosiły: zróbmy dziś coś innego niż zwykle (czytaj: nie róbmy dzisiaj nic, hehe). I na taką okoliczność byłam przygotowana. Natychmiast zaproponowałam wykonanie pisanek (hura, hura). Ale nie takich zwykłych, a ortograficznych. Rzecz niezwykle prosta, ale atrakcyjna. A my zyskujemy przy okazji:
* usprawnienie dziecięcych paluszków;
*trening cierpliwości i koncentracji;
*utrwalanie graficznego obrazu trudnych wyrazów;
*trening spostrzegawczości 🙂
Na czy rzecz polega? Każde dziecko otrzymuje na kolorowym kartonie odrysowany kształt jajka i ma za zadanie wypełnić cały kontur używając wyrazów wydartych z kolorowych gazet (uprzedzam, powstaje nieziemski bałagan, ale co tam, warto, hehe). U nas nie było zastrzeżenia, z jaka trudnością mają to być wyrazy, ale gdybym robiła to ćwiczenie kolejny raz, pewnie ograniczyłabym możliwości wyboru 🙂
Prace, które powstały może nie są na najwyższym światowym poziomie artystycznym, ale przy założeniu, że wykonały je dzieci dyslektyczne, jestem zadowolona. Najważniejsze, że wykonały zadanie, bardzo się starały, a przede wszystkim dobrze bawiły 🙂
Macie jeszcze masę czasu na wykonanie podobnych. Skusicie się?

dotykamy ortografii :)

Na dodatkowych zajęciach poświęconych ortografii próbował już niemal wszystkiego, żeby przybliżyć dzieciakom zasady pisowni wyrazów z trudnościami. Sięgnęliśmy po memo i polisensoryczne karty ortograffitti. Bawiliśmy się w skojarzenia i kalambury. Nawet rysunki do obrazkowego słownika wykonaliśmy. Efekt bynajmniej nie całkiem zadowalający. Siadłam więc i zaczęłam rozmyślać (tak, tak, rozmyślać): jak jeszcze dotknąć ortografii? I wtedy eureka! Może spróbujemy jej rzeczywiście dotknąć.
Pomysł prosty, wykonanie mało kłopotliwe. Na kolorowym brystolu zapisałam strukturalnym mazakiem (takim do robienia ozdób trójwymiarowych np. na ceramice) rozmaite wyrazy zawierające głoski “u” i “ó”. Zadaniem dzieciaków będzie powiedzieć, mając zasłonięte oczy, o jaki wyraz chodzi (dlatego też zastosowałam uproszczony krój pisma i zadbałam o to, by litery się nie stykały, co mogłoby być dodatkowym utrudnieniem). Napis będzie wypukły, a do czytania posłużą opuszki palców. Za pomocą dotyku uczniowie będą badać i odgadywać. Do dzieła. Kiedy już odkryjemy pożądaną ilość słów, przejdziemy do wymyślania krótkiej historyjki (najlepiej wybrać do  niej przedstawicieli tylko jednej trudności).

Proste? Proste! I mam nadzieję, że skuteczne (sprawdzę w najbliższy czwartek). Pozostaje tylko mieć nadzieję, że w mojej grupie nie znajdą się dzieciaki z niedowrażliwością paluszków. Wtedy cała praca pójdzie na marne, ech. Niemniej, muszę spróbować. Jak myślicie? Uda się?
PS Na większą skalę można do takiego projektu użyć plasteliny. Uczniowie wylosują swój wyraz, który za pomocą właśnie plasteliny wykleją na kartonie. Później można kolejno zasłaniać dzieciom oczy i prosić o przeczytanie palcami zaproponowanego przez nas słowa. Przy okazji ćwiczymy małą motorykę 😀 I dobrze się bawią.

wasz belfer

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Znalazłeś inspirację? Podziel się!

EMAIL
Facebook
Facebook
YouTube
Pinterest
Instagram